28 grudnia 2017

Moje kosmetyczne premiery



Zdaje się, że byłam niewystarczająco grzeczna w tym roku ponieważ Mikołaj zdecydował, że nie przyniesie mi moich ukochanych perfum, zamiast tego wybrał dla mnie prawie równie słodkie, ale też poważniejsze darling Kylie Minogue. Używam od kilku dni i bardzo lubię, ale tak szczerze, liczyłam na trochę lepszą trwałość. 

Jestem ogromną zwolenniczką najzwyklejszych kredek do oczu, ale teściowa zaskoczyła mnie takim oto ciekawym eyelinerem. Jeszcze nieużywany bo zachowuję go na dzień gdy nie użyję cieni do powiek, wtedy stetstuję to cudeńko.

Tuszu do rzęs też jestem dość ciekawa, zwykła, prosta szczoteczka wydaje się być naprawdę obiecująca.
Podkład w kamieniu. Przyznam, że z ogromnej fascynacji, wręcz zafiksowania minerałami, wracam do równowagi i próbuję łączyć minerały ze zwykłymi, drogeryjnymi kosmetykami. Myślę, że ten konkretny podkład może sprawdzić się całkiem ok, pod warunkiem, będę odpowiednio nawodniona. 

Z największą przyjemnością zacznę używać pomadek Nivea! Tą cielistą już kiedyś miałam i uwielbiam ją, a arbuzowa na moich ustach wyląduje pierwszy raz. 

A myśląc już o dzisiejszej wieczornej pielęgnacji, pomyślałam też, że w następnym wpisie napiszę kilka słów o bardzo kiepściutkiej podróbce gąbki konjac.
A z czasem, używając wyżej wspomnianych kosmetyków, będą się też tworzyć ich krótkie recenzje.

26 grudnia 2017

Poświątecznie



Jak zwykle po świętach przybyło mi kilka kosmetyków, o których już się nie mogę doczekać, żeby napisać! 

Chociaż ostatnio zaniedbałam regularne dodawanie wpisów, to obiecuję poprawę w tej  kwestii. W pracy już się ogarniam na tyle, że nie chodzę ciągle zestresowana, a to też było trochę przyczyną moich ociągań się tutaj.
Ale z Pragi wróciłam z nową energią i z wielką chęcią do pisania, poza tym dodatkowo motywują mnie wyżej wspomniane kosmetyczne prezenty. 

Dzisiaj jeszcze wpis jest krótki i pisany na ostatnią chwilę na kolanie, bo lecę z mamą do szpitala, do wujka ale jak tylko wrócę to siadam do komputera i biorę się do roboty.
Trzymajcie się cieplutko!

21 grudnia 2017

Amilie moja miłość!



Trochę cierpię z powodu niedoboru czasu. A raczej cierpię, ponieważ nie jestem w stanie efektywnie zarządzać czasem który mam. Przez to jest tak, że nie zdążyłam zrobić dzisiaj zdjęć makijażu, którym chciałam się pochwalić. Niestety, ale po dwunastu godzinach nie wygląda już tak, żebym nadal chciała go komuś pokazywać.
Dzisiejszy dzień był przeokrutnie ponury więc chciałam go trochę rozjaśnić dość mocnym makijażem i… I moim nowiusieńkim, pełnowymiarowym, idealnym podkładem mineralnym rozświetlającym z Amilie!
W tej chwili tylko komunikuję że go mam i kocham, a jak tylko znajdę więcej czasu to pokażę jego zdjęcia w akcji. Kupując go zdecydowałam się też na próbkę podkładu płynnego z Lily Lolo, ale na ten moment moja cera nie jest na tyle ładna, żebym chciała go testować. 
podkład mineralny amilie
podkład mineralny lily lolo

Ta notka jest średnio merytoryczna, ale umieram z głodu, a dopiero weszłam do domu i najpierw na sekundę usiadłam do komputera.
Marzy mi się żeby znaleźć tyle czasu, żeby dodać wpis z jakimś spoko makijażem i jak tylko czas pozwoli to to zrobię!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...