07 maja 2014

Muszę trochę ponarzekać.

Jedna, tylko i wyłącznie jedna, podstawowa zasada: Nie przenosić pacjentów do domu! Umarłabym chyba na depresję gdybym po powrocie do domu myślała o problemach tych wszystkich ludzi. Wiem to teraz, już trzeciego dnia. Po powrocie do domu marzę tylko o gorącej kąpieli, o tym by cały ten dzień z siebie zmyć.
Z moim K. nie widziałam się od poniedziałku i tęsknię niemiłosiernie.
Do matury tak mało czasu, dużo powtórek nadal przede mną, a ja już ledwo mam siłę, żeby się uczyć. Zasypiam, po prostu zasypiam nad książkami. Plecy bolą mnie od dźwigania pacjentów, a nogi od tego, że nie ma chwili nawet by usiąść, ciągle jest bieganie od pacjenta do pacjenta. Dzisiaj rano obudziłam się z takim bóle, że ledwo wstałam.
Dobra, trochę ponarzekałam, mogę wracać do nauki, ale dzisiaj będę miała na blogu słodką niespodziankę dla miłośników słodkości z czasów PRL-u

6 komentarzy:

  1. Mądre słowa!
    Mnie to właśnie wyeliminowało z pracy w hospicjum.
    Nie umiałam postawic żelaznej bramy i oddzielic pracy od domu.
    Trzeba miec końskie zdrowie i twardą psychę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś w wieku maturalnym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jestem starsza, ale w tym roku "dorabiam" sobie biologię w związku ze zmianą moich planów na przyszłość

      Usuń
    2. Kitek, skoro zdajesz maturę, to znaczy że jesteś w wieku maturalnym! Gdybym ja zdawał w tym roku, to choć przez chwilę bylibyśmy rówieśnikami ;)

      Usuń
  3. tak musisz się trzymać tej zasady bo inaczej zwariujesz....ciężkie....podziwiam!
    piękne konwalie,a co to za słodka niespodzianka? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jakie piękne konwalie.....u mnie niestety jeszcze nie kwitną....uwielbiam ich zapach

    OdpowiedzUsuń

Komentarze obraźliwe oraz spam nie są mile widziane, natomiast za wszystkie pozostałe bardzo dziękuję;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...