31 maja 2014

O zachodzie słońca...

Spędziłam dzisiaj z K. kilka naprawdę cudownych chwil, które z pewnością dodadzą mi energii na cały nadchodzący tydzień.

K. zabierając mnie do parku nie miał świadomości, że odbywała się tam akurat pewna impreza...

Od szkoły mam wolne, dzisiaj były ostatnie zajęcia, teraz już tylko egzaminy i koniec!

I z tej okazji dzisiaj mam absolutny relaks, schowam się pod kołdrą i będę oglądać "ile waży koń trojański?"

Wieczorem wybrałam się na spacer i takie mi się akurat zdjęcie udało zrobić o zachodzie słońca.



Udanej i słonecznej niedzieli;)

29 maja 2014

Kilka pozytywnych słów

Po kilku przykrych dniach, trochę dla mnie trudnych nadeszło w końcu trochę słoneczka.

Jeszcze dziś rano byłam zdołowana, ale dzień mijał, a ja czułam się coraz lepiej.

Po powrocie do domu od razu zrobiłam sobie kawkę do drożdżówki, którą dostałam od mamy. Powiedziałam mamie wprost, że jeżeli nie chce wracać do domu to niech nie wraca, ja jestem neutralna i nie będę jej namawiała do powrotu, ani do tego by nie wracała. Szanuję jej decyzje.

Kawa pobudziła mnie do działania, trochę posprzątałam w domu, opracowaliśmy z tatą plan działania na przyszły tydzień.

I zjadłam całą wielką michę truskawek.

I K., który tak pięknie do mnie mówi, który tęskni i kocha i całuje jeszcze dziś przez telefon, ale już jutro w rzeczywistości.

I to wszystko sprawiło dzisiaj, że jakoś mi dobrze i pozytywnie.


28 maja 2014

Jesienna pogoda

Dzisiejszy dzień był bardzo zimny i wietrzny. Jest ponuro, pogoda jest typowo jesienna. Dlatego jeszcze tylko się wykąpię i wskakuję pod kołdrę.

Bardzo tęsknię za K. Spotkamy się dopiero w piątek i to tylko w szkole.

Chcę do łóżka, bardzo, bardzo mocno chcę się opatulić mięciutkim kocem.

Dobranoc.

27 maja 2014

Co za dzień?!

Najpierw zanim jeszcze weszłam na oddział dowiedziałam się, że odszedł pacjent, i było to dla mnie (i dla każdego) ogromne zaskoczenie.

Potem pracowałam z pielęgniarką, która jest podła, więc wiele sił mnie kosztowało, by nie ulegać posłusznie bzdurom, które wygaduje, tylko się jej postawić.

Poza tym jestem bardzo zła na mamę. Z jednej strony naprawdę ją rozumiem ale nie zmienia to faktu, że bardzo chciałabym, żeby była w domu, bo jest mi ciężko jak gdy nie mogę się jej wyżalić, nie mogę z nią pogadać. Najwidoczniej było jej z nami źle, więc nie chcę  jej zakłócać spokoju, który sama wybrała.

Na sam koniec dnia w pracy spotkał mnie pozytyw w postaci bardzo miłej rozmowy z rehabilitantem z innego oddziału. Poznaliśmy się jakieś dwa lata temu, mimo to nie poznał mnie, jak go zagadałam jakiś tydzień temu.

Jutro będzie lepiej.

26 maja 2014

Co się stało z mamą?

Długie te moje przerwy w pisaniu bloga się ostatnio zrobiły. Ale o czym tu pisać? Ciągle szkoła, nauka i szpital, nic ekscytującego.

Ale teraz dzieje się coś, co ciężko jest mi przetrwać. Moi rodzice przechodzą ciężki czas. Mama nie nocuje w domu, tata wcale nie chce, żeby wracała. I chociaż mam 22 lata, to jest mi z tym bardzo ciężko.

Kiedy miałam 14, 15 lat, to bardzo się kłócili, wielokrotnie myślałam wtedy, że każda ich kłótnia jest tą ostatnią, tą która przeważy.

Wtedy też było mi ciężko i radziłam sobie z tym pisząc.Bardzo dużo pisałam o moich marzeniach, o takich bardzo nierealnych, a mimo to część z nich się spełniła.

Teraz też to zrobię, mimo braku czasu chcę się trochę oderwać od rzeczywistości, przenieść się troszkę w czasie do chwil spędzonych z przyjaciółkami na beztroskim snuciu planów na życie.

A wracając do rzeczywistości, to poniżej prezent ode mnie i K. dla jego mamy.



19 maja 2014

Dzień dobry!

Spotkanie u teściów oczywiście było bardzo udane, czego jednym z dowodów są rogaliki, które dostałam również "na wynos".


Ponieważ wczoraj wyleniłam się w łóżku do samego południa, to nie mogłam zasnąć i dzisiaj miałam straszne problemy, żeby wstać. Ale teraz już wstałam, wcinam śniadanie popijając je gorącą herbatą. Pewnie wiele razy już pisałam, że raczej nie zdarza mi się wychodzić z domu bez spokojnie zjedzonego śniadania.

Długi dzień przede mną.

Pięknego, słonecznego dnia;)

17 maja 2014

Weekend

Test, który mieliśmy pisać jutro napisaliśmy wczoraj, więc się przynajmniej nie spinam, że dodatkowa nauka jeszcze na jutro. A to dobrze tym bardziej, że rodzice K. zaprosili nas na dzisiaj.
Wiem już kiedy mam egzamin zawodowy. Jakoś w porównaniu do matury, to mało się nim stresuję, jeszcze.

Poza tym zamówiłam nowy stół do masażu i już nie mogę się doczekać jak go wypróbuję.
A jutro przynajmniej się wyśpię, ponieważ do szkoły mam dopiero na 14.00. Chociaż przykre jest, że niedzielne popołudnie spędzę w szkolę.
Zatem teraz szykuję się na wyjście do teściów.
Udanego weekendu!


14 maja 2014

Istne wariactwo

Miałam okropnie długą przerwę w blogowaniu i powiem szczerze, jest mi przykro z tego powodu. Ale natłok spraw spowodował moją tak długą nieobecność. W szpitalu nie byłam od poniedziałku, matury nie napisałam, mam nadzieję, że mój wniosek o napisanie jej w czerwcu (z powodów zdrowotnych) zostanie rozpatrzony pozytywnie.
Po takiej przerwie czuję się jak pierwszy raz gdy szłam do szpitala. Czuję, że będę musiała na nowo się w to wszystko wdrożyć, a najgorsze jest to, że już pierwszego dnia po powrocie ze zwolnienia lekarskiego będę musiała się na ponad godzinę wyrwać załatwić sprawy.
Co do słodkości, to jest jak zwykle, czyli od momentu pojawienia się pomysłu, że je z mamą przygotuję musi upłynąć bardzo dużo czasu do jego realizacji.
Zamiast tego wstawiam zdjęcie słodkiego yorka mojej cioci, która do kompletu ma jeszcze papugi i moją Miśkę

 
Miałam nadzieję, że po tej maturze odpocznę trochę, a okazało się, że do matury zakuwam dalej, zaliczenie z całego roku z teorii masażu, zaległe zaliczenie z anatomii z fizjologią z kończyny górnej (do przeżycia) i dolnej (masakra!!), i prezentacja też na anatomię z fizjologią, ale przynajmniej temat ciekawy i przydatny do pracy z pewnym pacjentem.
Od jutra więc się zacznie młyn, czyli stan kiedy im więcej rzeczy mam do zrobienia i im mniej czasu, tym bardziej mi się chce i tym bardziej nakręcona jestem.

07 maja 2014

Muszę trochę ponarzekać.

Jedna, tylko i wyłącznie jedna, podstawowa zasada: Nie przenosić pacjentów do domu! Umarłabym chyba na depresję gdybym po powrocie do domu myślała o problemach tych wszystkich ludzi. Wiem to teraz, już trzeciego dnia. Po powrocie do domu marzę tylko o gorącej kąpieli, o tym by cały ten dzień z siebie zmyć.
Z moim K. nie widziałam się od poniedziałku i tęsknię niemiłosiernie.
Do matury tak mało czasu, dużo powtórek nadal przede mną, a ja już ledwo mam siłę, żeby się uczyć. Zasypiam, po prostu zasypiam nad książkami. Plecy bolą mnie od dźwigania pacjentów, a nogi od tego, że nie ma chwili nawet by usiąść, ciągle jest bieganie od pacjenta do pacjenta. Dzisiaj rano obudziłam się z takim bóle, że ledwo wstałam.
Dobra, trochę ponarzekałam, mogę wracać do nauki, ale dzisiaj będę miała na blogu słodką niespodziankę dla miłośników słodkości z czasów PRL-u

05 maja 2014

Pierwszy dzień na oddziale

Wstałam o piątej rano i jestem absolutnie padnięta. Pierwszy dzień stażu był ciężki, a nawet bardzo ciężki. Od 7.00 do 14.30 siedziałam przez jakieś piętnaście minut, bo ciągle coś było do zrobienia. Czas leciał mi bardzo szybko.
Kontakt z pacjentami w tak złym stanie jak ci, którzy leżą na oddziale na którym odbywam staż bardzo mocno obciąża psychikę. W niektórych przypadkach jest to nawet stan paliatywny, więc czuję, że to będzie ciężkie pół roku.
Obiad zjedzony, więc czas na gorącą herbatę i powrót do nauki, matura już za tydzień!

03 maja 2014

Mamrot z Wilkowyj


Jest majówka, dzieje się dużo, a ja siedzę u siebie i wychylam się z pokoju po to tylko gdy jest to absolutnie konieczne.
Jutro mam ostatni wolny dzień, ostatnia szansa, żeby się wyspać. Ja tak bardzo nie lubię wstawać rano, a od poniedziałku czekają mnie pobudki o piątej!
Zadzwoniła dzisiaj do mnie znajoma moja i moich rodziców z pytaniem, czy mój tata ogląda serial Ranczo? Odpowiedziałam, że właściwie to mu się zdarza. Ale zaskoczona byłam bardzo tym pytaniem. Wieczorem jednak wyjaśniło się skąd to pytanie. Okazało się, że ta właśnie znajoma wraz z mężem spędzali majówkę gdzieś w okolicach Wilkowyj i kupili mojemu tacie... mamrota!
Jestem bardzo ciekawa, jak smakuje, ale powiem szczerze, trochę boję się posmakować, podobnie zresztą jak rodzice, oni też do degustacji się nie rwą.

Jestem strasznie śpiąca, przede mną kolejny dzień, niemal ostatni, który w pełni mogę poświęcić na naukę, więc zamierzam go dobrze wykorzystać. A teraz pomykam już powoli do łóżka.

01 maja 2014

Na żołądek orzechówka!

Stresuję się okropnie. Jutro, a właściwie prawie dzisiaj jadę podpisać umowę w związku z moim stażem, który od poniedziałku zaczynam. Jestem nim bardzo podekscytowana, ale też zmartwiona trochę tym, że wypadł akurat teraz, w tak niefortunnym momencie.
No w każdym razie, rozbolał mnie brzuch i mam przypuszczenie, graniczące z pewnością, że to z nerwów. A co jest na żołądek najlepsze gdy boli? Oczywiście, że orzechówka. Sprawdziła się już wielokrotnie w takich sytuacjach i ufam, że za moment się z bólem pożegnam, ponieważ kładę się już spać i nie chciałabym, żeby jakikolwiek ból mi ten przyjemny moment zakłócał.
Dobranoc.

12 dni!

Tyle właśnie zostało do mojej biologii!
Dostałam od K. prezent. Najbardziej praktyczny, przydatny mi i najcudowniejszy na świecie prezent czyli... Atlas anatomiczny Nettera z polskim mianownictwem! Czyli coś co jest średnio dostępne, a jak już dostępne, to paskudnie drogie!
Rodzice się do grilla szykują, a pogoda wcale grillowa nie jest. Nie dość, że słońce świeci jakby chciało a nie mogło, to jeszcze wiatr wieje zimny i zanosi się na deszcz.
A ja zapcham się mega słodkością, jaką dostałam od taty i wracam do nauki. 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...