30 kwietnia 2014

Właściwości czosnku

Wiadomo, że o czosnku można pisać wiele dobrego. I zanim napiszę kilka suchych faktów o nim podzielę się wiedzą, którą uzyskałam od lekarza. Otóż czosnek bardzo mocno rozrzedza krew i pewien pacjent, który przed planowanym zabiegiem poczuł się gorzej, przez tydzień jadł czosnek, żeby nie doprowadzić do rozwoju choroby. Przyznał się do tego dopiero po operacji, podczas której dostał takiego krwotoku, że lekarze ledwo go uratowali.
Oznacza to mniej więcej tyle, że nie jest polecane jedzenie dużych ilości czosnku np. podczas miesiączki.
Czosnek ma działanie przede wszystkim bakteriobójcze, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne.
Poza tym czosnek ma również działanie antyoksydacyjne zatem spowalnia procesy starzenia się organizmu. A także spowalnia namnażanie komórek nowotworowych, nie mając negatywnego wpływu na zdrowe komórki! A wystarczy jeść nieduży ząbek czosnku dziennie.
A przez swoje działanie rozrzedzające krew zmniejsza ryzyko zawałów serca (ponieważ zapobiega tworzeniu się zakrzepów).
Ale wiadomo również, że to co nas często powstrzymuje od zjedzenia czosnku to zapach. Najskuteczniejszym sposobem na pozbycie się go jest szklanka tłustego mleka po zjedzeniu czosnku.

29 kwietnia 2014

Kawa z amaretto pół na pół

Wizyta u lekarza zaliczona i poszła bardzo po mojej myśli.
Dzisiaj przede mną znowu trochę nauki, ponieważ biorę się za rozwiązywanie arkuszy z rozszerzoną biologią, a to wymaga ode mnie jeszcze bardzo dużo pracy.
Dzisiaj w związku z mało przyjemnym zabiegiem w gabinecie ginekologicznym postanowiłam zrobić sobie małą przyjemność w postaci kawy z dodatkiem amaretto. Jest to coś, co ja absolutnie uwielbiam! A w tym wypadku proporcje mam niemal pół na pół, z naprawdę niedużą przewagą słabej kawy. Polecam!

Nie mam za wiele czasu, więc znikam i wszystkim życzę udanego, słonecznego popołudnia!

28 kwietnia 2014

Byle do jutra

Głodna jestem. Ale zanim przygotuję sobie tosty pomyślałam, że pojawię się tu. Bo jak już zjem, to do samego wieczora odpływam w genetykę, budowę błony komórkowej i takie tam.
Wczoraj miałam okazję przeżyć coś niezwykłego. Mój K. zrobił mi masaż gorącymi kamieniami. Jaki to był cudny masaż! Rewelacja, to była najcudowniejsza godzina na świecie!
Pogoda jest ciągle piękna. Jest słońce, jest ciepło, jest pięknie!
A jutro czeka mnie wizyta u lekarza, której trochę się boję.
Tak więc byle do jutra, bo jutro też (mam nadzieję) podpiszę umowę w związku z moim stażem. 
 
Miłego popołudnia:)

26 kwietnia 2014

Wiosenny las


Spacerek zaliczony, chociaż do plaży nie doszłam, bo takie jakieś chmury naszły i nawet z nich potem trochę popadało!
Jak wróciłam nabrałam jakiejś takiej energii, że poprzestawiałam w sypialni troszkę meble, zaledwie łóżko i dwa stoliki. Potrzebowałam już zmian. A poza tym potrzebowałam też miejsca do nauki, które musiałam sobie wygospodarować jakoś.
Przesyłam troszkę tej wiosennej, leśnej energii, niech i Wam się energetyczny kopniak dostanie



Kawa i testy

Kawy potrzebowałam jak powietrza dzisiaj. 
 
Dostałam, a właściwie pożyczyłam dzisiaj trzy książki z testami maturalnymi. Matura już tak blisko, a ja czuję się kompletnie nieprzygotowana.
A od 5 maja zaczynam staż w szpitalu. Jestem bardzo zdenerwowana.
A jutro dwa zaliczenia znowu, z tego jedno dość trudne.
Byłam dzisiaj na maleńkich zakupach i kupiłam piękną sukienkę, sięga mi niemal do samych kostek i jest wyjątkowo elegancka. W sierpniu mam z K. trzecią rocznicę i myślę, że ta sukienka będzie na tę okazję perfekcyjna. 
 
Idę za moment na spacer z moim kundelkiem, a przy okazji zrobię kilka zdjęć, do czego też już od dawna się zbieram. Pisałam przecież, że las wiosną jest piękny, a teraz chcę to udowodnić.

24 kwietnia 2014

Tak mi dobrze

Moje małe słodkie śniadanie.

Wyszłam dzisiaj z psem na krótki spacer. Wchodzę do lasu, a tam... Wiosna! Pąki, kwiatki, zielono, pachnąco i słonecznie. Konwalie już niedługo będą kwitnąć. Chociaż rośnie w lesie bardzo dużo konwalii, to żeby kilka ich sobie chociaż do wazonu zerwać, to trzeba wyjść o piątej rano i mieć dużo szczęścia. Ponieważ stare baby najpierw zbiorą wszystkie konwalie, a potem stają gdzieś w centrum i handlują nimi. Strasznie mnie to wkurza, bo to niesprawiedliwe.
Chyba dobrze działa na mnie taka przyjemna pogoda.
K. mnie ostatnio trochę powkurzał, ale jakoś dzięki temu poczułam też jak bardzo mi zależy na nim i jak bardzo chcę, żeby było między nami dobrze.

Mama dostała gałązkę migdałowca, by zasadzić w ogrodzie. Uwielbiam tę roślinę, wygląda cudnie.

22 kwietnia 2014

Potrzebny mi restart

Cieszę się, że już po świętach. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z kilku ostatnich świąt zastanawiam się nad przestaniem obchodzenia jakichkolwiek świąt.
Ja zdecydowanie po tych paru dniach to potrzebuję porządnego odstresowanie, zregenerowania i absolutnego zrestartowania.
Mój tata upodlił się dzisiaj na amen, w sumie nic nowego, tylko że dzisiaj wszyscy sąsiedzi byli świadkami tej okropnej sytuacji. Porażka, chyba pierwszy raz tak się wstydziłam za mojego własnego tatę.
Mojej mamie uciekł wczoraj kot, a ona tak strasznie tego kota kocha.
Wieczorem się wyłączam, nie ma mnie. I mam wszystko gdzieś.
A to moja szałwia, która pięknie mi wykiełkowała. 
 

Mąciwoda

Co za popieprzony dzień!
Wielkanocny poniedziałek był do bani. Najpierw mama zrobiła mi awanturę o to w jaki sposób myję sałatę. Bardzo mnie to rozzłościło, a właściwie upokorzyła mnie, ponieważ nawrzeszczała na mnie przy gościach jak na małą głupią dziewczynkę.
Posiedziałam chwilę w pokoju sama, potem przyszedł K. trochę mnie powkurzać, ale w końcu poprawił mi humor i wyciągnął mnie z powrotem do gości.
Ale to był dopiero początek.
Właściwie potem było nawet miło do momentu, gdy mój tata totalnie upokorzył swojego brata wrzeszcząc na niego i wyganiając od stołu (miał powód by się zdenerwować, ale mógł załatwić to bardziej po cichu).
A na sam koniec K. się obraził i wyszedł z domu i do tej pory kontaktu nie mam z nim absolutnie żadnego. I jestem na niego wściekła, ponieważ to co ja zrobiłam, to próbowałam uspokoić jego i mojego tatę i namówić ich na zmianę tematu, bo już zaczynali sobie mówić nieprzyjemne rzeczy. A ponieważ się przekrzykiwali, to i ja musiałam krzyknąć żeby mnie ktoś usłyszał. I wtedy mi się oberwało, K. nakrzyczał na mnie jakbym mu coś zrobiła. A potem już tylko prosiłam żeby nie wychodził, tyle było mojego udziału.
I dlatego nie mam zamiaru brać już udziału w imprezach zakrapianych alkoholem. To nigdy nie kończy się dobrze, bo choć jako jedyna w towarzystwie nawet kropli do ust alkoholu nie wzięłam, to ja teraz czuję się jak ostatnia frajerka i mąciwoda.

19 kwietnia 2014

Zgrzyty i trzaski, czyli święta

Przygotowania do świąt idą pełną parą. Moje bardzo pozytywne nastawienie zostało dzisiaj zachwiane, bo najpierw rozmowa z K. odebrała mi wszystkie siły i doprowadziła mnie do takiego stanu, że ledwo ledwo zachowałam spokój przy moich rodzicach, choć łzy ciekły mi same.
Potem moi rodzice dali mi jasno do zrozumienia, że mają w dupie te święta, i wszystko co robią, robią dlatego, że trzeba, a nie dlatego, że naprawdę te święta czują.
Miałam ochotę zamknąć się sama w pokoju, wypić to obrzydliwe lekarstwo na przeziębienie i wypłakać się. Ale wtedy przyszła moja ciocia zestresowana jeszcze bardziej niż ja, więc w ramach solidaryzowania się z nią zrobiłam herbatę.
Wszystkie nasze stresy rozpadły się zaraz po tym, jak znalazłam w necie ogłoszenie, dotyczące sprzedaży w atrakcyjnej cenie dwóch papużek falistych. Moja ciocia była nim tak zainteresowana, że już godzinę potem papugi były u niej w domu.
A ja jestem zasmarkana. Jak się obudziłam o pierwszej w nocy, bo oddychać nie mogłam, tak do czwartej nie spałam. Żadne olejki, ani żadne kropelki mi nie pomogły. Boli mnie gardło, boli mnie głowa, mam gorączkę i jestem okropnie śpiąca.
Nie wiem, czy zajrzę tu jutro, a może pojawię się tu jeszcze dzisiaj, tak czy inaczej wesołych i radosnych:)



15 kwietnia 2014

Moje pierwsze jajko karczoch!

Tak, nie jest idealne, ale pierwsze moje własne, moimi łapkami zrobione! 

14 kwietnia 2014

Przedświątecznie już!

Robiłam dzisiaj świąteczne ozdóbki. Wkurzyłam się bardzo mocno, ponieważ pięć jajek, w których tyle serducha mojego jest stopiły się od lakieru. Ale jestem osobą spokojną i dlatego nie denerwuję się, tylko jakoś taka wkomponuję je w stroiki, żeby stopionych fragmentów widać nie było.
 
Nastrój mam dobry, bo znalazłam sposób na prostowanie włosów tak, by ich nie niszczyć, a może nawet zadziałać na ich korzyść.
Zaprosił mnie K. przedwczoraj do kawiarni, ale nie do takiej zwyczajnej. Nie było niestety możliwości zrobienia zdjęć, ale będzie na pewno okazja jeszcze nieraz, więc wtedy napiszę więcej o tym wyjątkowym miejscu.

12 kwietnia 2014

Po co zabierać babcię na plażę?

Żeby się przyzwyczaiła do piasku.
Przyjechała moja babcia. Strasznie, ale to strasznie jej nie lubię! Jest denerwująca!
-Anetka napijesz się z nami wina?
-Nie, dziękuję, nie lubię wina.
-Cycuszki Ci urosły, to możesz pić wino.
Od tego się zaczęło, potem mama zrobiła kawę no i pyta się babci, czy z mlekiem pije a ona na to:
-Ojej, macie mleko? Może mi bez mleka, bo wam całe wypiję.
Ale to jeszcze nic. Zobaczyła butelkę od wina.
-O jaka piękna butelka, skąd masz?
Potem zobaczyła mamy kubek:
-Jaki masz piękny kubek, nowy? Skod go masz? (dodam, że ten kubek mama już ma ze dwa lata)
Poza tym pyta się mojej mamy :
-Chcesz pożyczyć moje pierścionki? Pytałam się już wszystkich czy chcą pożyczyć, a ty chcesz?
Po pierwsze, jeżeli ktoś chciałby pożyczyć, to poszedłby do babci i zapytałby: Babciu babciu Elżuniu, pożyczysz mi pierścionki? Po drugie, okazało się, że jej córka, czyli moja ciocia chce pożyczyć od niej pierścionki, a ja wiem, że to oznacza, że do babci wróci połowa, albo i mniej! Po trzecie, mnie nie zapytała, czy chcę pożyczyć jej pierścionki!
Poza tym u mojej mamy w przedszkolu był jakiś pokaz ptaków, wiem jak to brzmi, ale chodzi o sówki, sokoły, orły i inne takie tam. No i moja mama ma zdjęcie z taką sówką. I reakcja babci na to zdjęcie:
-A twoja koleżanka to ładniej wygląda a tym zdjęciu. No ładnie wyglądasz, ale Twoja koleżanka ładniej.
Zawsze byłam do mojej babci nastawiona bardzo „anty”, ale ostatnio wydarzyło się coś, co sprawiło, że jeszcze bardziej nie mam ochoty z babcią przebywać. W skrócie tylko napiszę, że babcia utrzymuje kontakt ze wszystkimi, tylko nie ze mną i z K., a jeszcze niedawno spotykała się z K. regularnie.
A jeszcze do tego wydała wczoraj 170 zł na jakiś bubel z pokazu, bo poszła, bo mieli dać radyjko (warte trzy złote razem z bateriami). Radyjka nie dostała, a wydała tyle pieniędzy na jakąś matę do siedzenia, która oczywiście nie działa tak jak powinna.
No dobra, wyżaliłam się, mogę wracać do masażu kosmetycznego i relaksacyjnego, pulmonologii i masażu w środowisku wodnym.

11 kwietnia 2014

Dip musztardowo-miodowy

Najprostszy, najszybszy i najlepszy na świecie!
Na domówce doda charakteru najzwyklejszym nawet chipsom.
Mój sposób jest taki:
Jedna część miodu na dwie części musztardy, wymieszać i już! Sam w sobie smakuje świetnie, ma słodko-octowy posmak, dla mnie to zaleta, ponieważ bardzo lubię kontrastowe smaki. A tym razem dodałam jeszcze szczyptę bazylii i odrobię słodkiej papryki.

Polecam!!!

Przerwa na uzupełnienie braków w energii

Za mną okropnie długi dzień! A przede mną jeszcze dłuższy wieczór. Oczy kleją mi się niemiłosiernie.
K. wypiął się na mnie, co do Niego nie zadzwoniłam, to mówił do mnie takim tonem jakbym potężną krzywdę Mu wyrządziła.
Pomykam zrobić sobie kawę i coś słodkiego do niej zjem, muszę uzupełnić trochę braki w energii.
A ponieważ pogoda jest jeszcze marna, to na pocieszenie wrzucam moje najukochańsze zdjęcie.


Kiedy zbierać pędy sosny na nalewkę

Miałam dodać wczoraj zdjęcia mojej meliski (to nie są plemniki!), dodaję dzisiaj. 
 
Mamy już prawie połowę kwietnia, więc osobom zainteresowanym zbieraniem sosenek na nalewkę przypominam, że robimy to już w maju!
Z pewnością sama skuszę się na taką nalewkę i to szybko, więc już przy pierwszym zbiorze napiszę o niej więcej, ponieważ jest to bardzo ciekawa sprawa!
Mam dzisiaj dwa zaliczenia, a to dopiero początek maratonu w ten weekend.

10 kwietnia 2014

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...

Nauka nauką, ale chwila dla siebie też mi się należy, jak psu buda!
 
Wracając dzisiaj z miasta wstąpiłam do sklepu z pierdółkami i zobaczyłam, że jest już cała masa wielkanocnych elementów. Minione święta Bożego Narodzenia wzbudzały we mnie bardzo wiele emocji i bardzo starałam się, by tym klimatem zarazić innych. By jakoś roznieść atmosferę świąt po domu przygotowałam kilka świątecznych elementów i rozniosłam po domu. 


 

I teraz również chcę znaleźć troszkę czasu, na przygotowanie domu do świąt.


09 kwietnia 2014

Melisa w kieliszku, na watce

Przybiegam tutaj z dobrymi wiadomościami. A właściwie z jedną dobrą wiadomością, a jest nią to, że mam bardzo dobry nastrój.
Jutrzejszy dzień zapowiada się biegająco. Nie dość, że muszę wstać bardzo wcześnie, żeby wyjść z psem, to zaraz potem uciekam na miasto. Choć chciałabym jak najszybciej wszystkie sprawy załatwić, bo dużo nauki mnie czeka niestety.
Ten weekend mam tak zawalony zaliczeniami, że nie wiem jak ja to wszystko ogarnę. Pocieszające jest to, że pisałam sprawdzian wczoraj, i wydawał mi się cholernie trudny, pytania były skonstruowane w mega dziwny sposób, dostałam 26/30 punktów. Zawsze to motywujące jest.
A poniżej, zupełnie na odstresowanie ziółka, których jeszcze nie widać, ale mam nadzieję, że już niedługo będę mogła podzielić się efektami mojego dmuchania i chuchania na nie, żeby pięknie rosły.



I jeszcze mój mały eksperyment biologiczny; w samej wodzie, na watce próbuję wyhodować melisę. To jest zdjęcie sprzed kilku dni, jutro wstawię aktualne, na którym widać zaskakujące jak dla mnie efekty! 
 

08 kwietnia 2014

Rezygnacja, osowiałość, niechęć itd...

Naszła mnie ogromna fala rezygnacji. Po wczorajszej nocy, kiedy robiłam coś, w co włożyłam dużo pracy i zaangażowania okazało się, że efekty mojej pracy nie są takie jakich bym oczekiwała. Usłyszałam też, że sama jestem sobie tego winna. I właściwie to prawda, ale ciężko jest być ekspertem w czymś, co tak naprawdę robi się pierwszy raz. I jestem z tego powodu wściekła. Jestem wściekła na siebie, że nawet z taką głupią pierdołą nie potrafię poradzić sobie sama.


Dostałam się na półroczny staż do szpitala. I to mnie bardzo mocno cieszy, prawdopodobnie zacznę od początku maja.
Miałam dzisiaj se, który to miał oznaczać, że wydarzy się coś, co sprawi, że moja samoocena wzrośnie. No nieprawda, sen był miły i przyjemny, ale nie sprawdził się zupełnie.
Próbowałam zarejestrować się też dzisiaj do lekarza. Więc patrzę w godziny przyjęć lekarzy i cieszę się już jak głupi do sera, że moja pani doktor dzisiaj przyjmuje w odpowiadających mi godzinach. I dzwonię do przychodni i dzwonię, i dzwonię. Świetnie, w końcu się połączyłam! No i mówią do którego lekarza chciałabym się zapisać „pani doktor dzisiaj nie przyjmuje”. Pytam się jak nie przyjmuje, jak na stronie jestem i widzę, że przyjmuje. „Tak, ale dzisiaj taką ma sytuację, że nie przyjmuje”
No fantastycznie, ja też miałam dzisiaj taką sytuację. Miałam dzisiaj taką sytuację, że naprawdę tej wizyty potrzebowałam.
No i dlatego wkurza mnie ten dzisiejszy dzień.

07 kwietnia 2014

Trochę ruchu

Dokładnie tak, ruszyłam się dzisiaj z domu i pojeździłam na rowerze. Po drodze spotkałam dwa jelonki, które hasały sobie przy samej drodze.
W końcu posadziłam też moje zioła. I już nie mogę doczekać się kiedy będę mogła zobaczyć jak rosną!
Będąc w lesie nie mogłam się oprzeć i zrobiłam kilka zdjęć, a poniżej przedstawiam dwa z nich;)



Twarożek ze szczypiorkiem i melisą

Wpadam dzisiaj tutaj z wpisem, który miałam dodać już kilka dni temu, ale zawsze mi coś wypadało, że nie miałam czasu.
Przygotowałam twarożek ze śmietaną i z zieleninką. Mam ostatnio tendencję do wyjadania resztek z lodówki.
Więc do przygotowania użyłam:
-kostka twarogu (w moim przypadku to był półtłusty)
-śmietana (ilość zależy od tego jakiej konsystencji oczekujemy)
-szczypiorek, który wyrastał z cebuli (było go niewiele)
-kilka listków melisy
-sól do smaku

Najpierw w misce rozdrabniamy twaróg i mieszamy ze śmietaną. Następnie pokroiłam szczypiorek i kilka listków melisy. 
 
Mój twarożek był dosyć gęsty, dodałam około pół małego pojemnika śmietany. Wydawało mi się, że melisa to odważny pomysł, ale przekonałam się, że smakuje naprawdę dobrze. 
 
Smacznego;)


04 kwietnia 2014

Ogrodniczka

Przesadziłam kilka dni temu moją melisę w końcu do większej doniczki. A dzisiaj wsadziłam też do tej samej doniczki kilka ziarenek szałwii. Bardzo zależy mi na tej roślinie, więc by zwiększyć szanse a to, by ładnie mi wyrosła zasadzę ją w kilku miejscach.
Jutro muszę też skoczyć po ziemię i kilka doniczek, ponieważ mam jeszcze bazylię, i melisę (nasionka) które też bardzo chciałabym wyhodować. 
  

A gdy tylko będzie odpowiedni czas, przesadzę moje małe roślinki do małego kącika ziołowego w ogrodzie.
Lubię bawić się w małą ogrodniczkę. A w altanie, w ogrodzie mam nawet wielki słomkowy kapelusz, który uwielbiam nosić w słoneczne dni.

Herbata na początek pozytywnego dnia

Dzisiejszy dzień zaczęłam wyjątkowo nie od kawy, a od herbaty z miodem, cytryną i sokiem z aronii.
 
Przed chwilą usłyszałam, że nadchodzący weekend ma być słoneczny i nie będę ukrywać, że bardzo mnie to cieszy. Zamierzam powoli już wychodzić do ogrodu i spędzać tam więcej czasu.
Chociaż niestety, czując już pierwsze podmuchy wiosny, zrzuciłam z siebie kilka warstw wychodząc na zewnątrz i już tego trochę pożałowałam, bo czuję, że moje zatoki mi o sobie nie dają zapomnieć.
Narzekać nie będę, ale czeka mnie dzisiaj to:
 


Miłego dnia;)

03 kwietnia 2014

Kolacja z jajem

Teraz uwaga, jeżeli ktoś lubi jajeczko gotowane na twardo i jeżeli ktoś lubi majonez, to ślinka takiemu komuś pocieknie.
 
Wczoraj wróciłam po treningu tak wymęczona, że nie miałam nawet siły się wykąpać porządnie, bardziej pochlapałam się wodą, niż się umyłam.
Ale ostatkiem sił, ledwo rękami ruszając, słaniając się na nogach zrobiłam sobie kolację taką, o jakiej marzyłam. Czyli kanapki z jajeczkiem i na to fura majonezu, (uwielbiam majonez) i szczypiorek, który trochę zalega w lodówce.
A kufel piwa choć wzorem do naśladowania na pewno nie jest, ale to było moje marzenie.

01 kwietnia 2014

Śniadanie dla narzeczonego

Kiedy buzia narzeczonego zapchana jest kanapkami, a ja piję kawę mam moment by zawitać w przestrzeń blogową.
Mój obecny pęd do nauki w dużej mierze spowodowany jest zaliczeniem z ćwiczeń izometrycznych, które poszło mi gorzej niż źle, (zatem Ognista, chwilowo nie czuję się kompetentna, by jakichkolwiek Ci rad w tym zakresie udzielać).
Czeka mnie dzisiaj niemała przyjemność, ponieważ otworzono u mnie nowy sklep z pierdołami, których ceny zaczynają się już od 2.99! Czyli mój mały raj.
A tak z innej beczki, to bardzo mocno nie mogę się już doczekać świąt wielkanocnych, ponieważ umówiona jestem z pewną bliską mi osobą, z którą nie widziałam się koło dwóch lat, i przyjeżdża do Gdańska z drugiego końca Polski, takiej okazji nie można nie wykorzystać.

Co do śniadanka przygotowanego dla K. to postanowiłam urozmaicić je odrobinkę szczypiorkiem. Mały myk, a kanapki wyglądają ładniej i lepiej smakują;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...