05 marca 2014

Tatuaż, marna pobudka i niech mnie ktoś dobije

Wstałam dzisiaj o 5.10 obudzona niepokojącymi odgłosami. To był mój tata duszący się tak, że nie wiedziałam czy do reanimacji mam przystąpić już teraz, czy jeszcze chwilę poczekać. Na szczęście obyło się bez ratowania życia, ale ja już zasnąć nie mogłam. Więc poszłam zrobić sobie herbatę, a w kuchni... A w kuchni kot wbił mi pazura w dupę! Krzyknąć nie mogę, bo przecież piąta rano jest, ludzie zdrowi i normalni o tej porze śpią, więc zdusiłam to w sobie i wróciłam do siebie.
Dodałam też wpis, z którym walczyłam ponad tydzień, bo w zeszły wtorek postanowiłam dodać wpis o diecie DASH, a dzisiaj miałam na to sporo czasu.
Ale zainspirowana wpisem Czarnej chciałam też pochwalić się moim tatuażem. O tatuaży marzyłam odkąd tylko sięgam pamięcią. A gdy w końcu zarobiłam swoją pierwszą porządną kasę to pobiegłam do salonu i spełniłam swoje marzenie.
Kot, na którego wytatuowanie się zdecydowałam to moja nieżyjąca już wtedy kotka, którą miałam przez ponad 10 lat. Najpierw ja z tatą jej uratowaliśmy życie, a potem ona każdego dnia odwdzięczała się nam za to. Jakkolwiek to nie zabrzmi, to ona była moją bratnią duszą. Wyczuwała moje nastroje jak nikt inny i kiedy byłam smutna przychodziła do mnie i mruczała i głaskała mnie a jej głośne miałczenie i warczenie zawsze mnie jakoś pocieszało, zawsze wtedy patrzyła mi w oczy. Był taki czas, że bardzo mocno kłóciłam się z rodzicami i jej obecność była dla mnie cholernie ważna, ta kotka mnie broniła.
Nadal mi jej bardzo brakuje i jest mi bliska. Bardzo dużo mogłabym o niej pisać, ale i tak płaczę dzisiaj od samego rana, więc nie będę się dołować jeszcze bardziej.
Dzięki temu, że ta wredna kocica wytatuowana jest na moim prawym przedramieniu (już prawie trzy lata) jest zawsze przy mnie.
A jeśli chodzi o reakcję bliskich na moją „dziarę”, to była zupełnie nijaka. Najbardziej podekscytowana była babcia mojej ówczesnej przyjaciółki. Moi rodzice są bardzo tolerancyjni i otwarci na moje pomysły, więc się nie wkurzali, ale też nie byli zachwyceni. Ale miałam już 19 lat, więc ich zdanie było bez znaczenia. Choć już jak miałam 17 lat, to mama była gotowa podpisać mi zgodę, a nawet iść ze mną do salonu, ale sama wtedy jeszcze czułam, że potrzebuję jeszcze trochę czasu. Wiedziałam, że nadejdzie dzień kiedy będę na 10000% pewna czego dokładnie chcę. 
 
Tacie dołączyły kolejne objawy, więc jest u lekarza znowu, a mi z tych nerwów uaktywniły się i moje problemy żołądkowe.
To stwierdzenie czytałam ostatnio na wielu blogach, a i do mojego pasuje; jak nie urok, to sraczka.

7 komentarzy:

  1. Wow! Twój tatuaż to konkretny kaliber! Mój się może przy Twoim schować!Naprawdę robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale nie przesadzaj, nie jest wcale taki duży:) Ale jest pewnie bardziej widoczny ze względu na miejsce.

      Usuń
  2. Tatuaz bardzo inny, kolorowy i na pewno do zauwazenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla taty...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze obraźliwe oraz spam nie są mile widziane, natomiast za wszystkie pozostałe bardzo dziękuję;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...