28 lutego 2014

Anetka, a może byś coś zjadła?

Jestem u K. Z niedługo przyjadą Jego rodzice i razem jedziemy oglądać (jakkolwiek to nie brzmi) nowe dzieciątko. Kuzyn K. został tatusiem i moja teściowa stwierdziła, że Anetka to na pewno by chciała jechać zobaczyć nowego członka rodziny.
No chcieć, to Anetka nie chce, ale wypada jednak się wybrać.
Po tłustym czwartku, to jestem tak najedzona, że do tej pory jeść mi się za bardzo nie chce. Ale teść zrobił pączki pierwsze w swoim życiu, no więc jak można było odmówić tego drugiego, trzeciego i tego czwartego pączusia?
I ciągle pytanie „Anetka, a może byś coś zjadła?„ A kto prawie całą michę sałatki greckiej wpieprzył? No Anetka, bo to jej przysmak, ale i tak ciągle słyszałam, że mam talerz pusty i muszę coś zjeść. No mam talerz pusty, bo jak sobie coś kurna nakładam to po to, żeby to zjeść a nie żeby na talerzu podziwiać!

Czy dla Was też ten kot wygląda jak szatan??

27 lutego 2014

Czy szczury są twarzyskie?

To jest Miśka. Jest najbardziej przytulaśnym zwierzakiem świata. Jeszcze do niedawna była moim przytulakiem, a teraz nałogowo przytula się do mojej cioci. 
towarzyski szczur
 
Niecały rok temu znalazłam Miśkę w necie i rozkochała mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Niestety zwierz okazał się bardzo, bardzo, mega mocno towarzyski i nie mogłam jej poświęcać tak wiele czasu jak ona tego potrzebuje. A moja ciocia szukała królika dla swojego wnuka. Więc zamiast królika zaproponowałam jej szczura. 
szczur, który się przytula
 
Teraz Miśka ma towarzystwo cały czas, dzieciak też jest zadowolony. A ponieważ ciotka mieszka po sąsiedzku, to mniej więcej co tydzień zgarniam szczura do siebie, by obciąć jej pazurki. Zazwyczaj spędza u mnie cały dzień (i ciągle pcha mi się na kolana, żeby ją dotykać, głaskać i miziać), ale z powodu urojonej ciąży mojego psa musiałam szybko pozbyć się Miśki z domu, więc była u mnie tylko jakieś 15 minut. Jeszcze mi się to nie zdarzyło wcześniej, ale tym razem miałam straszne wyrzuty sumienia, że nie mogłam zatrzymać jej u siebie na dłużej. 
szczurek
 
Z ciężkim sercem ją za każdym razem oddaję cioci, ale wiem, że tam jest jej lepiej.

Kawa z pomarańczą

Taką kawę zaserwowałam sobie dzisiaj. Do zwykłej kawy rozpuszczalnej dodałam małą cząstkę wysuszonej skórki pomarańczowej. Bardziej wyczuwalny był zapach niż smak, ale mimo to bardzo mi smakowała (tylko nie polecam, żeby kawa była zbyt mocna).
kawa z pomarańczą

Od wczoraj zbieram się do napisania notki o pewnej zdrowej i skutecznej diecie i nawet już zaczęłam, ale ciągle coś mnie odrywa od dokończenia jej. Zależy mi na tym, żeby była naprawdę rzetelna i wartościowa, więc potrzebuję na nią trochę więcej czasu.
A przede mną długi dzień. Najpierw muszę posprzątać, ponieważ jadę potem do K. i wybieramy się do Jego rodziców. Chcę wyglądać dobrze, więc zamierzam wyprostować włosy, a bardzo tego nie lubię, bo staram się ich nie narażać na takie ekstremalne sytuacje. A chcę wyglądać dobrze, ponieważ K. od jakiegoś czasu ma dziką radość z wprawiania mnie w ogromne zakłopotanie przy swoich rodzicach, a wtedy jedyne co mi zostaje, to dobrze wyglądać. Przez to zresztą chętnie odpuściłabym sobie to wyjście, ale tłusty czwartek i imieniny teścia i trochę się za Nimi stęskniłam.
Po wczorajszym treningu jestem dość obolała i nic mi się dzisiaj nie chce ale piękna pogoda dodaje mi energii. A przyda mi się ta energia, bo trochę zajęć przede mną.
na pewno przed wyjściem jeszcze tu zajrzę i przedstawię Wam Miśkę.

26 lutego 2014

Dlaczego wolę kawę z imbirem niż z kardamonem?

kardamon czy imbirWypoczęłam, czuję się o wiele lepiej i mam bardzo ambitny plan co do kolejnego wpisu, ale ponieważ mam znowu bardzo mało czasu, to teraz tylko szybki wpis o kawie z kardamonem, która mi absolutnie nie przypadła do gustu.
Kardamon ma tak orzeźwiający smak, że myślę, że perfekcyjnie nadaje się do herbat podawanych na zimno w upalne dni, lub do zwykłych herbat. Do kawy wolę imbir, bo imbir nie ma takiego cytrusowego posmaku.
Imbir ma też bardziej piekący smak, kardamon jest łagodniejszy. Poza tym dla mnie na plus dla imbiru jest fakt, że ma więcej właściwości zdrowotnych. I chociaż wiem, że nie zawsze to co jemy albo pijemy musi być super zdrowe, ale to wszystko razem sprawia, że naprawdę wolę imbir.
Ale kardamon z pewnością wykorzystam do nalewek, jak tylko zacznie się sezon na świeże owoce.

25 lutego 2014

Mój pies ma urojoną ciążę

Mój pies ma znowu urojoną ciąże. Okropnie to przechodzi, byłyśmy z nią dzisiaj u weterynarza z mamą i zalecenia są jasne: mamy być dla niej oschli, nie rozczulać się. Ale jak, jeżeli ona tak strasznie piszczy i skomle i aż się serce kraje. 
Jestem dzisiaj padnięta. Z tym weterynarzem, to wyszło tak spontanicznie, nie byłam na to przygotowana, i w rezultacie cały dzień byłam poza domem. A po prawie pięciu godzinach zagadnień klinicznych mam absolutnie wyprany mózg, więc idę wypoczywać.

Czasami robię nieodpowiednie rzeczy

Chciałam napisać wczoraj, ale byłam zbyt padnięta po treningu, bo zrobiłam wczoraj głupią rzecz. Pięć kobiet było na sali, była trenerka, wszystkie tępo i obciążenie dostosowały do trenerki. A ponieważ koło mnie siedział jedyny facet, to ja moje tempo i moje obciążenie dostosowałam do niego. I to był błąd! Nie miałam już siły, po każdym krótkim odcinku obiecywałam samej sobie, że zmniejszę obciążenie, ale jak widziałam że koleś zwiększa no to sobie myślę „co, ja nie dam rady, oczywiście, że też dam radę”.
Mało mam czasu, nawet z moim K. nie mogłam porozmawiać, bo tak mi się śpieszy. Na 15.30 idę do szkoły, a wcześniej muszę jeszcze załatwić kilka spraw na mieście i zrobić zakupy.
Więc w tej chwili uciekam i później się odezwę.

A jeszcze na koniec zdjęcie, które chciałam dodać już wcześniej, ale jakoś nie było okazji. Na tym zdjęciu jest moja zasłonka, która mnie kiedyś strasznie wkurzała, bo sprzątałam i ciągle mi się pałętała pod rękami więc zrobiłam z niej takie oto coś przy pomocy klamry do włosów.

24 lutego 2014

Kardamon

O kardamonie można by dużo dobrego napisać, a ja spróbuję to wszystko jak najbardziej streścić.

Przede wszystkim niespodzianką dla mnie okazał się fakt, że kardamon to bylina z rodziny imbirowatych.
Co ciekawe, napar z kardamonu (łyżeczkę zmielonych nasion zalewamy wrzątkiem) zalecany jest dla niejadków, ponieważ wyostrza apetyt.
Jest również uważany za afrodyzjak, a olejek z kardamonu jest rewelacyjny do masażu.
A jego cytrusowy zapach bardzo mi przypomina zapach trawy cytrynowej, tylko jest bardziej złożony.
Można również zwyczajnie żuć ziarenka kardamonu, i jest to genialny sposób na odświeżenie swojego oddechu.
Nie ma wielu medycznych zastosowań. Działa wspomagająco we wzdęciach i problemach trawiennych.
Jest natomiast bardzo uniwersalną przyprawą. Stosowany jest do dań obiadowych, jak i do deserów, ale mi najbardziej kojarzy się z kawą.
Taką też kawę zamierzam przygotować sobie i o efektach napiszę .


Piękny dzień

Zaczął się piękny, słoneczny dzień. I to musi być dobry dzień. Pościel już się oczywiście wietrzy za oknem.
Wieczorem mam trening, a wcześniej wybieram się na maleńkie zakupy, by kupić pewien drobiazg do mojego pokoju.
A teraz zostawiam Was z cudownym niebem.



23 lutego 2014

Kakao

Naszło mnie tak późnym wieczorem na kakao. Lubię pić kakao przed snem, kojarzy mi się to z dzieciństwem, beztroską i ze spokojem. 

kakao na sen
 
Nie jestem dzisiaj w najlepszym nastroju, a kakao to choć trochę zmieni.
Nic dzisiaj nie było tak jaj bym chciała, żeby było. Sprawiłam dziś przykrość kilku bliskim mi osobom. Sprawiłam też wiele przykrości sobie. 
Cieszę się, że już się ten dzień kończy.
Dobrej nocy.

22 lutego 2014

Nocka

Tak jak wspominałam, zaglądam tu. Długa noc przede mną. Zdarza mi się czasami opiekować dzieckiem znajomych, czasami w dzień, a czasami w nocy. I dzisiaj właśnie taka noc mi przypadła.
Jest jeszcze dosyć wcześnie, a ja i tak jestem już padnięta. I choć oczywiście przygotowali mi łóżko i kocyk, to ja jednak wybrałam opcję „noc na internetach” mocna herbata, co by nie zasnąć przy kuchennym stole (bo to w kuchni się ulokowałam, by jak najmniej przeszkadzać podopiecznej).
Jak na złość posiałam gdzieś kartę SD. Od zawsze, odkąd tylko mam aparat i mam komputer, to ta karta jest albo w aparacie, albo w komputerze, a teraz nie ma jej ani w jednym ani w drugim. Pewnie leży gdzieś w domu, w miejscu gdzie najmniej bym się tego spodziewała i śmieje się ze mnie.
Poza tym jutro mam na 8.45 do szkoły, ostatni raz przed zaliczeniem będę ćwiczyć drenaż nogi, bo w piątek jedziemy z K. powitać nowego członka Jego rodziny. Do czego zresztą oboje zostaliśmy emocjonalnie zmuszeni, a przynajmniej ja! Nic tam, za dobrą mam teściową, co by się Jej sprzeciwiać.
Tak naprawdę, to pewnie się zaraz pouczę trochę na jutrzejsze zajęcia, obejrzę sobie Przyjaciół... Pisałam już o tym jak bardzo lubię Przyjaciół.
Ponieważ nie jestem w stanie dodać zdjęcia aktualnego (może to i lepiej, wyglądam jak zombie) dodaję inne, mam nadzieję pozytywne.

Nie myślcie sobie, że jestem aż tak strasznie próżna, podobno dodawanie swoich zdjęć jest mile widziane;) A akurat z tym zdjęciem wiążą się bardzo mieszane wspomnienia, dotyczące K., dotyczące mojego taty, i osoby, która była mi kiedyś bliska i dotyczące mojego przyjaciela, który odszedł od nas... Niektóre z nich pozytywne, inne mniej... Lubię to zdjęcie.
Dobranoc.

Lody waniliowe z migdałami

Miałam dzisiaj ogromną ochotę na migdały. Ale nie na takie zwyczajne migdały do przegryzienia, miałam ochotę na coś słodkiego z migdałami. Pomyślałam, żeby może zrobić sobie jakiś jogurt z migdałami, rodzynkami i może z płatkami, ale poza kwaśną śmietaną nie znalazłam w lodówce nic mlecznego.
A wtedy z ratunkiem przybył mój tata, który... kupił nam lody!
Więc od razu pokruszyłam kilka migdałów i tak o to ze zwykłego „kalipsiaka” waniliowego zrobiłam deser o którym naprawdę marzyłam.
lody z migdałami

Wieczorem jeszcze tu na pewno zajrzę.

Zielona herbata

Najpierw słów kilka o zielonej herbacie. Jak wiadomo jest ona bogatym źródłem antyoksydantów. No właśnie, co to są te antyoksydanty?
Otóż antyoksydanty, inaczej przeciwutleniacz to jak sama nazwa wskazuje substancje chemiczne opóźniające proces utleniania. Dlatego są stosowane w przemyśle spożywczym przeciwdziałając psuciu się jedzenia. A w naszym organizmie neutralizują działanie wolnych rodników, które niszczą nasze DNA i uważa się, że to one powodują starzenie się organizmu. 

To z antyoksydantami najbardziej zielona herbata mi się kojarzy, ale to nie jej jedyna zaleta. Zielona herbata wspomaga procesy trawienne poprzez pobudzenie wydzielania soków żołądkowych.
Teoretycznie obniża również ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, lecz najnowsze badania nie wykazują związku między piciem zielonej herbaty, a stanem układu krwionośnego.
Zielona herbata chroni też nasze zęby przed próchnicą, wykazuje działanie przeciwnowotworowe, a także pobudza pęcherz moczowy, przyspieszając tym samym wydalanie z organizmu toksyn.
W zależności od sposobu zaparzania może wykazywać właściwości pobudzające lub uspokajające.
Parzyć zieloną herbatę należy wodą o temperaturze około 80 stopni Celsjusza, jest to temperatura optymalna, choć już w 65 stopniach taka herbata się zaparzy.
Jeśli chodzi o czas parzenia, to minimum 2 minuty. Można ten czas nieco wydłużyć, ale im dłużej parzymy zieloną herbatę, tym większe ryzyko, że będzie ona miała gorzki smak.
Oczywiście liście zielonej herbaty można zalewać dwa razy, a mówi się nawet, że drugie zalanie jest lepsze.
Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że pierwsze zalanie działa pobudzająco, a drugie uspokaja, ale źródła do których dotarłam nie potwierdziły tego.
Druga teoria, ta o której można w różnych źródłach przeczytać mówi o tym, że herbata parzona do trzech minut uspokaja, a parzona dłużej pobudza.
Osobiście uwielbiam zieloną herbatę z dodatkami, ale osobom preferującym ją bez dodatków mogę polecić dodanie odrobiny soli do gotowego naparu, taką radę otrzymałam od Pani Asi (fascynatki herbat), właścicielki kawiarni Melanż.

21 lutego 2014

Zapach w całym domu

Sama ratuję się dzisiaj herbatką imbirową, bo tak mi niedobrze jest. Niestety czasami daje o sobie znać moja choroba lokomocyjna, a wtedy boli brzuch, boli głowa, jest mi niedobrze, kręci mi się w głowie, ogólnie jest porażka. I taki właśnie stan mnie dopadł dzisiaj i wyjątkowo długo trzyma, a że imbir w pogotowiu u mnie jest zawsze, to się ratuję.
Ale obiecałam wpis o pachnącym domu, więc obiecany wpis dodaję.
Jak zrobić to tanio a skutecznie?

Jestem fanką olejków zapachowych, ale ponieważ w kominku pachną zbyt mocno, zwłaszcza w małych pomieszczeniach i kiedy ma się w domu nadwrażliwca zapachowego, to wpadłam na pewien pomysł.
Nasączam najzwyklejsze na świecie waciki kosmetyczne olejkiem. Kilka kropli sprawi, że będą pachniały wystarczająco mocno.
I ja takie waciki rozłożone mam w całym domu! Warto, by były w miejscach gdzie się na moment zatrzymujemy. Np ja mam jeden położony na lodówce, kolejny jest przy wieszaku na kurtki. Dobrym miejscem są też wąskie korytarze, przejścia, tam zapach będzie trochę intensywniejszy. Przy drzwiach wejściowych również mam dwa takie waciki i dwa na klatce przed drzwiami.
Waciki można tak wkomponować, że w ogóle nie rzucają się w oczy!


Nie mogę zebrać myśli

Bardzo dziękuję, za wszelkie sugestie. Z pewnością skorzystam, bo trochę zieleni mi zdecydowanie brakuje w pokoju.
Jestem w tej chwili u K., za chwilę zmykam do szkoły, potem na trening. A jak wrócę do domu, to przedstawię pomysł na zapach w całym domu.
Nijak nie mogę tej notki sklecić, te kilka zdań pisałam przez ponad dwie godziny, więc się zwyczajnie poddaję.
Do wieczora

20 lutego 2014

Jakie kwiaty do ciemnego, chłodnego pomieszczenia?

Miałam dodać wczoraj wpis o kawie na słodko, a nie dodałam żadnego wpisu. To dlatego , że z powodu własnej sklerozy byłam odcięta od internetu.
Poza tym była u mnie moja przyjaciółka, której się wyżaliłam, posłuchałam też o jej o problemach. Ale żeby nie było tak smutno, to umówiłyśmy się już na kolejne babskie spotkanie, które będzie wyjątkowo korzystne dla mnie...
Spotkałam też znajomego, którego nie widziałam wiele lat i było to spotkanie milsze niż mogłam się spodziewać.
Nie napiszę dzisiaj nic specjalnego, ponieważ, mam bardzo mało czasu, ale za to poproszę Was o radę. 



Jakie doradzacie kwiaty doniczkowe do ciemnego, chłodnego pomieszczenia, które lubią takie warunki?
A o kwiatki pytam dlatego, że planuję postawić jakieś w moim pokoju. Nie panują u mnie dobre warunki do kwiatów, przede wszystkim mam ciemny pokój. Ale rośliny bardzo dobrze oczyszczają powietrze, a jak pisałam już u Czarnej, mam problem z palącymi rodzicami i walczę z dymem jak tylko mogę.
A w ramach podziękowania za dobre sugestie kilka fotek baby z lasu, bo czas przełamać nieśmiałość i internetowe opory i pokazać się Wam!


18 lutego 2014

O moich wiosennych planach

Dzisiaj już tylko na moment się pojawiam, żeby powiedzieć jak pozytywnie mi jest.
Na jakiego bloga nie zajrzeć, to wszędzie już wiosna. To i ja napiszę, że u mnie cieplutko dzisiaj było i na zakupy wybrałam się bez wielkiego wełnianego swetra pod kurtką.
I chociaż oczywiście cieszę się z nadchodzących coraz cieplejszych dni, to muszę powiedzieć, że miniona zima była urocza. Może śniegu za dużo nie było, na sankach nie pozjeżdżałam, bo w moim wieku już mi trochę odwagi zabrakło to spędziłam kilka miłych chwil przy grzańcu z moim K. Zmarznięci przybiegaliśmy do domu na rozgrzewającą herbatę. To są uroki zimy, jest to bardzo przytulna i romantyczna pora roku.
Ale i wiosny, tej prawdziwej już się nie mogę doczekać. Zamierzam posadzić zioła w ogródku, by mieć świeże. Najbardziej zależy mi na tym, żeby mi się mięta pieprzowa odrodziła, bo od sześciu lat mięty pieprzowej było zatrzęsienie całe, a w zeszłym roku we wrześniu, czy już może nawet w październiku jakiś taki maleńki krzaczulek wyrósł. I o melisę też się postaram. A poza tym inne typowe dla przydomowych ogródków zioła.
Więc w ramach czucia już przez wszystkich wiosny to ja postanawiam zaszaleć i dodać zdjęcie lata.

A jutro wpis specjalnie dla osób lubiących kawę na słodko...

Melanż w Gdańsku

Wyjątkowe miejsce, gdzie możemy skosztować ciast robionych na miejscu własnoręcznie przez właścicielkę.
Absolutnym plusem tego miejsca jest lokalizacja (ul. Partyzantów 9/2). Nawet ja, osoba, która gubi się idąc osiemdziesiąty raz w to samo miejsce, akurat tam trafiłam bez żadnego problemu.
Cecha jaka wyróżnia Melanż spośród dziesiątek innych kawiarni w Gdańsku jest menu, które oprócz klasycznych pozycji takich jak szarlotka lub sernik zawiera także ciasta stworzone z myślą o diabetykach. 
Melanż Gdańsk
 
Niesamowitym zaskoczeniem było dla mnie, że ciasto niezawierające cukru może być tak nieziemsko słodkie.
Zarówno osoby będące na diecie cukrzycowej jak i takie, które wybierają świadomy styl odżywiania się będą bardzo zadowolone, ponieważ składając zamówienie możemy liczyć na otrzymanie dokładnej informacje na temat zawartości cukru, lub jego zamienników (będziecie bardzo zaskoczeni dowiadując się czym można zastąpić cukier) , jak i innych wartości odżywczych. Informacje te umieszczone są w menu, a jeżeli czyjaś ciekawość jeszcze nie jest zaspokojona to Pani Asia z chęcią udzieli wyczerpującej informacji.
Poza słodkościami w Melanżu spróbować można dań obiadowych, które również cieszą się ogromną popularnością. 
Melanż Gdańsk
 
Jest to również prawdopodobnie jedyne miejsce, gdzie można napić się grzańca z... białego wina, jak i grzańca bezalkoholowego. I nie mogę przemilczeć tego, że grzaniec przygotowywany jest w garnuszku, powolutku gotując wszystkie składniki, a nie w mikrofali. A przy tej okazji dodam także, że bita śmietana również jest przygotowywana na miejscu.
Melanż Gdańsk

Bardzo duży wybór kaw może wprawić w niemałe zakłopotanie, ale zarówno miłośnik klasyki będzie zadowolony, jak i osoba lubiąca kuchenne eksperymenty będzie wniebowzięta.

Melanż Gdańsk

 
A kącik dla dzieci zapewni komfort i chwilę wytchnienia rodzicom. Tablica bardzo skutecznie zajmuje dzieci na długi czas. 
Melanż Gdańsk

Melanż Gdańsk
 
W czasach, gdy ludzie często żywią się „śmieciowym jedzeniem” Pani Asia wyszła naprzeciw oczekiwaniom tym, którzy tego robić nie chcą i wraz zaprzyjaźnioną Panią dietetyk wprowadziła...
Melanż Gdańsk

...Pyszną nowość.
Dodatkowo do odwiedzenia właśnie tej kawiarni zachęca bardzo miła obsługa oraz wyjątkowe wnętrze, w którym bardzo klasyczne kolory i proste dodatki przeplatają się z dziewczynami pin up.
Melanż Gdańsk

Tak więc polecam ciasto daktylowe (to ciasto absolutnie zmieniło moje życie i udowodniło mi, że deser nie musi być z czekoladą, by był tak bardzo słodziutki)
Melanż Gdańsk

I szczerze zachęcam do odwiedzenia kawiarni Melanż.

17 lutego 2014

Kolorowy pieprz

O kolorowym pieprzu za chwilę, najpierw zapowiem, że jeszcze dziś wieczorem, lub ewentualnie jutro rano pojawi się wpis, który otworzy dwa zupełnie nowe działy na moim blogu, więc zachęcam do zaglądania!
A teraz powiedzcie mi coś o pieprzeniu. 

kolorowy pieprz
Znalazłam ostatnio w mamy szafce z przyprawami kolorowy i pieprz i choć w teorii wiem, że zielony pieprz ma smak bardziej ziołowy, czerwony jest nieco słodkawy, biały ma łagodny smak i mocny aromat, a czarny smakuje dość intensywnie, to w praktyce nigdy nie używałam ich.
Dlatego pytam Was, bardziej doświadczonych: Do czego stosujecie pieprz kolorowy?

16 lutego 2014

Udane zaliczenie

Zaliczenia poszły mi najlepiej jak mogły, dostałam dwie piąteczki!!

Teraz po obiedzie z rodzicami pijemy szybką kawkę, a na kolację robię z mamą... NIESPODZIANKA!
Nie powiem jeszcze, ale wieczorem się z pewnością podzielę (mam nadzieję) sukcesem. AKTUALIZACJA: na kolację była pizza, która mi nie wyszła)
Poza tym piękna pogoda dzisiaj, lecz tylko przez okno, bo mimo ostrego słońca to ostro też wieje wiatr.
U Was też jest lub było tak słonecznie?

Drugie śniadanie

Ponieważ idę dzisiaj do szkoły na niezbyt długo i ponieważ jestem właśnie w trakcie jedzenia dość obfitego śniadania, to właśnie to będzie główną częścią mojego drugiego śniadania:
drugie śniadanie

Pokrojone jabłuszko z wykrojonym środkiem.
A do mojego termokubka dzisiaj trafi herbata z sokiem z sosenki:) Popołudniu napiszę o nim więcej.
Miłego dnia!

15 lutego 2014

Kubek termiczny

Zbawienie podczas najnudniejszych wykładów, jeżeli znajduje się w nim kawa!
termokubek

Chwalę się, ponieważ mój poprzedni termokubek mi się potłukł i ten oto jest nowiusieńki, kupiony kilka dni temu i użyty zostanie dopiero jutro.
A jutro zaliczenie praktyczne z drenażu limfatycznego klatki piersiowej i sprawdzian z teorii całego drenażu limfatycznego.
Ale po zaliczeniach i po wykładach będę szybciutko zmykała do domu bo mam bardzo ciekawe plany. Niektóre z tych planów związane są z blogiem, więc na razie sza...
I pytanie do Was:
Do czego Wy używacie swoich termokubków? Do kawy, herbaty, a może do kakao?
Dobranoc.
Ps. Jutro będzie super!

Kawa i miętowe czekoladki

Oj dawno już nie piłam prawdziwej, sypanej kawy, bardzo dawno. Ale pomyślałam, że będzie to miła odmiana. 
 
K. umielił kawę i spędziliśmy późny wieczór (była już północ) przy filiżankach aromatycznej kawy i... miętowych czekoladkach, które uwielbiam, i które były walentynkowym prezentem dla mnie.
To były najbardziej udane walentynki jakie tylko mogłam sobie wymarzyć.
A Wy lubicie połączenie czekolady i mięty?
Zajrzę tu wieczorem:)

14 lutego 2014

Romantyczny obiad

Notka absolutnie wyjątkowa! Nie o moim pichceniu, bo ja do tego ręki nie przyłożyłam. Wszystko przygotował K.!
Z tej okazji przyznać się muszę też do małych wagarów, których nie żałuję ani trochę!
Zupełnie nie spodziewałam się takiej celebracji z Jego strony. Ale to miłe zaskoczenie.
Niestety przepisu nie otrzymałam, bo usłyszałam, że „najlepsi kucharze nie dają swoich przepisów”. Ale oficjalne pozwolenie na zrobienie i umieszczenie zdjęcia jest:)
Dodam, że specjalnie dla mnie wersja bez mięsa!!!

romantyczny obiad

A jak Wam mija ten dzień??




Co w kuchni jest...

...niezbędne?

Ja nie dopuszczam do sytuacji, żebym została bez cynamonu, mleka i kawy. A jeśli chodzi o urządzenia, to do szczęścia najbardziej na świecie potrzebuję miksera.
A co w Waszej kuchni jest elementem absolutnie niezbędnym?
Z jednej strony pytam o sprzęt, urządzenia, przyrządy. Ale chodzi mi również np. o jakieś składniki, które zawsze są w lodówce, lub przyprawy.
Z tym pytaniem Was zostawiam i życzę udanych walentynek:)

13 lutego 2014

Beziki

Dzisiaj z moim K. urządziliśmy sobie przedwczesne walentynki, ponieważ jutrzejszy wieczór spędzę w szkole.

Co do bezików, to z tymi walentynkami to jest tak, że nie obchodzimy ich jakoś specjalnie ale warto jakąś małą przyjemność sobie zrobić. W normalnych warunkach pewnie zrobiłabym coś sama, ale leń potężny mnie ogarnia ostatnio i postanowiłam kupić beziki bo wiem, że K. uwielbia.
Kiedyś sama próbowałam robić, jak mi białka z jakiegoś ciasta zostały i kompletnie mi nie wyszły. Nie wysuszyły się, tylko spaliły. Ustawiłam zbyt wysoką temperaturę.
A jak wasze doświadczenia z bezami, robiliście kiedyś, wyszły wam?
Albo kokosanki? Kto z Was robił kokosanki?

Domowy napój izotoniczny

OGŁOSZENIA PARAFIALNE: Jak donosi Mała Czarna w Lidlu do kupienia będzie spieniacz do mleka. Dodam, że będzie za 13 zł, ale nie pamiętam dokładnie od kiedy. Przyznaję, że planuję zakup.
Zaskakująco dobrze czuję się dzisiaj, po wczorajszych ćwiczeniach. I jednym z czynników, które na to wpływają (w moim przypadku, nie wiem jak odczuwają to inni) jest to co piję podczas wysiłku.
Już po pierwszych kilku treningach, kiedy jeszcze nie zwracałam uwagi na to co piję, zauważyłam, że gdy mam zwykłą wodę, to szybciej się męczę i jestem słabsza.
Akurat mój tata kupił sobie Powerade'a, więc zerknęłam na jego skład i szybko zorientowałam się, że jest to glukoza, którą znajdziemy w naturalnych sokach owocowych i miodzie, są tam również substancje mineralne takie jak w wodzie mineralnej (np. tej z Biedronki za 60 groszy), witaminy, które również występują w owocach i... no właśnie z tych sensownych, potrzebnych podczas wysiłku substancji, to tyle.
Dlatego ja zamiast wydawać 6 zł (bo mniej więcej tyle w sklepie zapłacimy za izotonik) wolę przygotować sobie sama w domu.
A robi się to tak;
Kupujemy wodę mineralną i dodajemy miód, sok z cytryny i odrobinę soli (zatrzymuje wodę w organizmie, więc zapobiega utracie minerałów). Wyczytałam, że najlepiej, żeby to była sól kamienna.
Nie podaję żadnych proporcji, bo sama się żadnych konkretnych nie trzymam, robię to tak, żeby było dobre w smaku.
I tyle Wielka filozofia to nie jest, a organizm sobie o wiele lepiej radzi z wysiłkiem.
A ponieważ żadne ze zdjęć jakie posiadam nie przedstawia napoju izotonicznego, to pokaże Wam
zdjęcie trochę wczorajszego nieba, a trochę drzew.



12 lutego 2014

Kolacja

KolacjaZamierzałam dodać dzisiaj porządny wpis, ale po treningu jestem tak wykończona, że choć wróciłam już prawie dwie godziny temu, to dopiero zdążyłam się wykąpać i zrobić sobie kolację.
I zamierzam tę kolację zjeść w taki sposób jak lubię najbardziej, czyli z … Przyjaciółmi. A do Przyjaciół kanapki z serem pleśniowym. Uwielbiam takie wieczory!!!
Ktoś lubi ten serial tak jak ja? Oglądałam wszystkie serie już chyba po pięć razy, albo i więcej.
Zmykam się relaksować, jutro napiszę coś sensowniejszego (o ile po dzisiejszym stretchingu w ogóle będę się w stanie ruszyć).
Dobranoc!

Kawa z mlekiem

Mam strasznego świra na punkcie wietrzenia pokoju. To prawdopodobnie dlatego, że lubię gdy w moim pokoju ładnie pachnie (jak każdy zresztą) a uważam, że żaden odświeżacz powietrza nie zadziała tak jak otwarte okno.
Porządki poszły mi lepiej niż przypuszczałam, myślałam, że jeszcze mi coś zostanie na dzisiaj, a wszystko jest już skończone!
kawaWłaściwie, pojawiłam się tu tylko na chwilę, przy okazji małej kawy.
Kawa z mlekiem generalnie jest raczej zwyczajną kawą. Ale bardzo lubię kiedy tego mleka jest dużo, bardzo dużo a nawet bardzo, bardzo, bardzo dużo. I to mnie właściwie popycha w kierunku latte.... Ale o tym w innym wpisie.
Teraz mówię szybkie dzień dobry i życzę udanego popołudnia!


11 lutego 2014

A czasami...

A czasami, po dniu takim jak dzisiejszy mam ogromną ochotę na najzwyklejszą na świecie kawę.
Nie wiem, czy wiecie, ale kawa wspomaga odchudzanie! Pobudza układ trawienny. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że rzeczywiście tak jest, bo zaraz po wypiciu kawy jestem głodna.
To jest dzisiaj zasłużona kawa. Na porządki mnie wzięło firanki wyprałam, zasłonki i narzutę na łóżko i pokrowce na pufy. I tak się wkręciłam, że i kurze pościerałam, zrobiłam porządek w kosmetykach (i kolejny raz stwierdziłam, że mam ich za dużo). Nawet lustro w moim pokoju umyłam.
kawa
Myślę, że to jeszcze wycisk jaki dostałam na wczorajszym treningu wzbudza we mnie tę pozytywną energię i pozytyw. Zawsze po treningu jestem mega wymęczona, ale też bardzo naładowana pozytywnymi emocjami i czuję się jak bogini, czuję, że mogę wszystko!
A co Was tak pozytywnie nakręca?

DIY i małe urozmaicenie!

Okropnie ponury dzień dzisiaj. Pomyślałam, że to jest dobry moment na to, by podzielić się jeszcze jedną z moich małych pasji.
DIY świecznikChodzi o to, że jeżeli piję już jakąś dobrą kawkę, to lubię robić to w miłym otoczeniu. Mówiąc krótko, lubię kiedy w moim pokoju ładnie wygląda. I dlatego postanowiłam urozmaicić mój blog o posty dotyczące małych detali, które umilają wnętrze.
Sama lubię też robić takie rzeczy, dlatego wiele z przedmiotów będzie właśnie wykonanych przeze mnie. Z drugiej strony natomiast jestem osobą, która nie lubi wydawać kasy, i z pewnością nic co będę tu przedstawiać nie będzie znacząco obciążać domowego budżetu.
I zacznę od świecznika, który wykonałam jeszcze w zeszłym roku, przed świętami. Lecz nie jest zbyt świąteczny.
Do wykonania go użyłam szklaneczki po świecy zapachowej, bursztynów zbieranych przeze mnie, kleju typu „kropelka” i koralików, które miałam nawet nie wiem skąd. I oczywiście w środku jest tee light.

10 lutego 2014

Kogel-mogel

Dzisiaj coś dla największych wielbicieli słodkości. Niby zwykły taki kogel-mogel, ale w trochę innej odsłonie.
Składniki na jedną porcję:
kogel mogel

-2 jajka
-30 gram cukru
-kakao (ilość zależy od upodobań)
Przygotowanie:
Myjemy i PARZYMY jajka.
Oddzielamy białka od żółtek.
Żółtka ucieramy z 25 g cukru (około 5 łyżeczek) na gładką masę, czyli robimy kogel-mogel. Ja zawsze idę na łatwiznę i robię to mikserem. A w osobnym naczyniu do białek dodajemy łyżeczkę cukru i ubijamy je na sztywną pianę.
Bardzo delikatnie łączymy kogel-mogel z pianą z białek i również delikatnie mieszamy łyżeczką, NIE MIKSUJEMY!
I teraz robimy tak:
Dzielimy puszystą masę na dwie części.
Pierwszą część (czyli około połowę całej masy) przelewamy do szklanki, w której deser będzie podany,
W oddzielnym naczyniu mieszamy drugą część z kakao, tak by kolor był odrobinę ciemniejszy i połowę tej części przelewamy na pierwszą warstwę, a do reszty dodajemy jeszcze więcej kakao, tak by kolor był bardzo ciemny i również przelewamy do szklaneczki na dwie pozostałe warstwy. A na wierzchu posypałam odrobiną kakao i starłam troszkę czekolady gorzkiej.
I gotowe. Deser jest prosty, daje duże możliwości dla własnej inwencji, można dodać np. wspomniane w poprzednim poście amaretto, lub likier kokosowy, jak kto lubi. A do tego wygląda bardzo efektownie.Choć u mnie zamiast zamierzonych trzech warstw widać tylko dwie.
Ja musiałam sobie zrobić do niego mocną kawę, ponieważ to niesamowicie słodka pyszność.

A już niedługo pomysł na imprezową przekąskę,. Będzie to też coś dla tych, którzy są raczej słono- niż słodko-lubni.

09 lutego 2014

Trochę witamin

Znowu mam opryszczkę:(
Raz w miesiącu, to jest dla mnie absolutne minimum! Wystarczy, że zarwę noc, nie nadrobię niedoborów snu i okropne, szpecące bąble już zaczynają atak.
witaminki

Opryszczka jest zawsze oznaką spadku odporności, dlatego pomyślałam, że urozmaicę trochę moją dietę, rozpoczynając od soczystego pomarańcza jako małego dodatku po kolacji.
 
A taka jedna pomarańczka, to źródło niektórych witamin grupy B, witaminy A, przede wszystkim oczywiście witaminy C. Poza tym jedząc takiego cytrusa dostarczamy naszemu organizmowi niezbędnych soli mineralnych.
Obiecane „coś specjalnego” pojawi się jutro, dziś powiem tylko, że będzie to coś dla wielbicieli słodkości z czasów PRL-u...Czyli tanie i gotowe w 10 minut:)
Do jutra!!

08 lutego 2014

Amaretto



Tym razem bez żadnego przepisu, a tylko z szybką  notką o tym, jak mi mija wieczór. Choć jutro do szkoły (i to na 8.00), to z mężczyzną moim, nie mężowym (jeszcze!) postanowiliśmy sprawić sobie małą przyjemność jaką jest słodkie amaretto. 

Przy tej okazji kilka słów o tym trunku chciałabym napisać. 

Każdy kto lubi w kuchni kombinować ze słodkościami wie, że amaretto jest dodatkiem wielu deserów.
Jest to alkohol pochodzenia włoskiego.

 Choć najbardziej kojarzymy ten likierek z migdałami, to zdarza się, że dodawane są również pestki wiśni, moreli lub brzoskwiń (myślę, że to pestki właśnie nadają gorzki  smaczek). Jest to słaby alkohol, nie przekracza nigdy 30%.

Popularne są również esencje o smaku amaretto, które dodać można do czystej wódki, jeśli ktoś ma ochotę na delikatny smak migdałów.

Kiedyś pewnie wpadnę z przepisem na kawę z amaretto, a w tej chwili zapowiadam, że poniedziałek lub wtorek pokażę się tutaj z czymś specjalnym!!!

Imbir dla ciężarnej



Dzisiejszy post jest ze specjalną dedykacją dla  Ginger

Ja osobiście imbir uwielbiam. Jest on dla mnie dodatkiem, którego szukałam od lat. Tego smaku szukałam 

imbir w ciążyw różnych ziołach, roślinach przyprawach, aż w końcu mama mojego mężczyzny zrobiła mi herbatę z imbirem i wiedziałam już, że to jest to.

Ale dzisiaj o imbirze napiszę w kontekście ciąży.

Przede wszystkim imbir łagodzi poranne nudności, a właściwie nie tylko poranne ale wszelkie nudności, bez względu na to czym są spowodowane. Ale łagodzi też zgagę i wzdęcia. Niektóre badania wykazały nawet, że imbir zmniejsza ryzyko poronienia

Poza tym jeżeli podczas ciąży przyszłą mamę zaatakowało jakieś przeziębienie, to imbir może być spokojnie stosowany zamiast leków, które zazwyczaj stosujemy by powstrzymać chorobę, zanim wybierzemy się do lekarza. Ponieważ zwiększa odporność organizmu i doskonale rozprawia się z wirusami i bakteriami

Są to najbardziej znane i podstawowe cechy imbiru i zdecydowanie nie jedyne. A teraz kilka pomysłów na przygotowanie go.

Jest sporo przepisów na imbir, który należy najpierw zagotować, ja sobie je odpuszczę, gdyż nie jestem zwolenniczką gotowania „witamin”. 

Chyba najbardziej podstawowym użyciem jest zwyczajne ssanie plasterka świeżego imbiru. Można również dwa lub trzy plasterki wrzucić do szklanki wody i gotowe, lub osłodzić miodem i dodać odrobinę soku z cytryny.  

Podobno najwięcej dobra można z imbiru wyciągnąć ścierając go na drobnej tarce.

Ja najczęściej używam imbiru, który sama sobie ususzyłam (suszony jest łatwy w przechowywaniu i nie traci swoich właściwości) i dodaję go do herbaty. 



To na dzisiaj tyle o imbirze, o którym troszkę wspominałam też tu .

Na sam koniec napiszę jeszcze, że imbir bardzo mocno pomaga również w bólach menstruacyjnych ponieważ łagodzi skurcze macicy. Więc absolutnie polecam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...