12 września 2013

17. Bożonarodzeniówka, czyli nalewka świąteczna.

Wszyscy wiedzą, że 24 grudnia to ciężki dzień dla naszych żołądków, więc uprzyjemniając sobie wieczór dobrym alkoholem pomyślmy też o nich.

Nalewka na święta Bożego Narodzenia według mojego przepisu w przyjemny sposób łączy w sobie pyszny smak i zbawienne właściwości dla naszych brzuszków. Dobrze jest po obfitej kolacji wspomóc nasze trawienie. Dlatego właśnie bożonarodzeniówka zawiera w sobie:

Imbir- niweluje uczucie przesytu i poprawia apetyt oraz przede wszystkim trawienie. A poza tym w zimowe wieczory przyjemnie rozgrzewa.

Cynamon- Również pobudza apetyt i trawienie, a do tego rozluźnia i uspokaja.

Goździki- Działają przeciwskurczowo, antyseptycznie i przeciwbólowo.

Gałka muszkatołowa- Zmniejsza nadkwasotę żołądkową i pozytywnie wpływa na pracę przewodu pokarmowego.

Jednak niesamowity smak jest największą z tych wszystkich zalet, więc już nie zwlekam, tylko podaję przepis.
Potrzebne produkty:

* 300 ml wódki ok. 30%
* 100 ml spirytusu
* 2 goździki
* 1 gałka muszkatołowa
* 1 kora cynamonu
* Kilka plastrów imbiru
* Skórka z całej pomarańczy
* odrobina skórki z cytryny
* 45g cukru trzcinowego

Najpierw rozpuszczamy cukier w wódce, a w tym czasie parzymy też cytrynę i pomarańczę.

Po całkowitym rozpuszczeniu cukru dodajemy goździki, cynamon i gałkę, którą skrobiemy, by była rozdrobniona i plasterki imbiru.

Następnie obieramy pomarańczę. Staramy się pozbyć białej warstwy. Ja dzielę sobie skórkę na osiem części i po prostu skrawam białą warstwę na tyle na ile mogę. Następnie kroimy skórkę w słupki.











A na koniec dodajemy spirytus i odstawiamy to na dwa miesiące. Po tym czasie zlewamy do butelki i stoi kolejny miesiąc lub ewentualnie trochę krócej.


10 września 2013

16. Aroniówka na miodzie

W końcu zmotywowałam się do dodania notki o mojej autorskiej aroniówce z miodem.

Do naleweczki potrzebujemy:

* 250 ml wódeczki 40%
* ok. 150 g miodu
* nieduży kawałek imbiru
* 0k. 150 ml domowego syropu z aronii
* kilka suszonych liści mięty
* dwa plasterki cytryny

Przygotowanie:

Wódkę mieszamy z miodem. Mój miód był tak gęsty, że musiałam go dziabać łyżeczką, więc dokładne połączenie zajęło mi kilka dni. Dodajemy do tego pokrojony w kostkę imbir. Nie musi być jakoś wyjątkowo drobny, bo będzie nam ciężko przecedzić nalewkę tak by żadne farfocle nie pływały.

Kiedy miód i wódka są już całkowicie połączone dodajemy sok z aronii. Ja mój przygotowałam gotując aronię z cukrem. I na koniec dosypujemy kilka listków mięty suszonej lub świeżej, to zależy jaką kto dysponuje dwa plasterki cytryny, nie obieramy jej ze skórki, więc należy cytrynkę wyparzyć.

Całość odstawiamy na około miesiąc, przelewamy przez drobne siteczko lub gazę do butelki i delektujemy się.


Trunek wyjdzie nam bardzo słodki więc można albo dodać mniej miodu, albo poza plastrami cytryny dodać też trochę wyciśniętego soku. Ta nalewka jest pyszna przede wszystkim przez dominujący smak miodu z aronią, a dodatki tworzą smak, który tak naprawdę ciężko opisać bo jest nietypowy, ale przez to też taki pożądany.

Powodzenia, w przygotowaniu, trzymajcie się:)

15. Kawa z goździkiem

Dzisiejszy poranek przywitał nas piękną pogodą. I mimo wielu możliwości wykorzystania tak ładnego dnia, ja skupię się na tym co muszę już dzisiaj zrobić, czyli na zakupach. Muszę kupić do bożonarodzeniówki produkty.

Dzisiaj wieczorem, jak tylko wrócę do domu od mojego faceta, to będę miała trochę czasu, by się wszystkimi moimi specyfikami zająć.

A tymczasem szybki przepis na zimową, rozgrzewającą kawkę.

Potrzebujemy:

*kawę rozpuszczalną (ilość zależy od naszych upodobań)
*dwie łyżeczki miodu
*goździk (na filiżankę wystarczy jeden, ale na szklankę, lub kubek polecam dwa)
*plasterek świeżego imbiru

Po zalaniu kawy chwilę czekamy i dodajemy goździki i imbir. Ja plasterki imbiru nacinam z każdej strony, tak by jak najwięcej smaku oddał. A gdy kawa już odrobinę ostygnie osładzamy miodem.



Przepis jest megałaszybki, megaprosty, i naprawdę dobry. Na chłodne wieczory polecam.

06 września 2013

14. Bursztynówka i zapowiedzi na przyszły tydzień.

Wczoraj zrobiłam moją bursztynówkę (przepis). Już po jednej nocy stania w ciemnym miejscu nabrała złotego koloru. Mam taki jeden punkt na plecach, który niemiłosiernie boli przy wykonywaniu wielu czynności i zawsze wieczorem, po całym dniu jest to tzw. Punkt spustowy i mam ogromną nadzieję, że bursztynówka sobie z nim poradzi.



W weekend nie będę miała raczej na to czasu, ale już w poniedziałek wpadnę tu z nieziemskim przepisem na nalewkę z aronii. Ale na taką bardzo niezwykłą aroniówkę z dodatkami, które wzbogacą jej smak w niesamowity sposób.

Moje przygotowania do długich jesiennych i zimowych wieczorów idą pełną parą. W przyszłym tygodniu na blogu pojawi się również przepis na przeciwgorączkową nalewkę z malin i aromatyczną nalewkę bożonarodzeniową. Na tą ostatnią wcale nie jest za wcześnie, do grudnia zaledwie trzy miesiące, a naleweczce trzeba dać czas, by swoje odstała:)

Na teraz to tyle, może wpadnę tu na moment w weekend, ale jeśli nie, to pięknej pogody wszystkim życzę:)

04 września 2013

13. Sok z owoców czarnego bzu

Robiłam wczoraj sok z czarnego bzu. Od dawna już słyszałam o jego pozytywnych właściwościach, ale wiem też, że zawiera w sobie trującą sambunigrynę (i podobne jej substancje). Nie wiedziałam, jak się tego dziadostwa pozbyć, zwłaszcza że w internecie co strona to inna opinia i inny sposób.

Posłuchałam jednak w końcu mojej cioci, która kiedyś swoim dzieciakom bardzo często robiła taki sok (dodam, że kuzyni żyją i mają się świetnie).



Zatem mój sposób na sok z owoców czarnego bzu jest taki;

Dojrzałe, czyli mięciutki jagódki czarnego bzu wrzuciłam do garnuszka i zasypałam cukrem i odstawiam na około godzinkę, tak by puściły sok. Następnie stawiam na średnim gazie, mieszając cały czas do całkowitego rozpuszczenia cukru, a gdy już to nastąpi odstawiam garnuszek na maleńki gaz, tak by sok mi się delikatnie bulbał przez około godzinę. Potem na gorącą zalewam do słoików, dzięki czemu nie wymagają już pasteryzacji.

Mojej cioci sok smakował tak bardzo, że od razu do synowej powiedziała, że ma dać go jej maluszkowi, a to dla mnie oznaka dużego zaufania.

I już szykuję się do robienia kolejnej partii przetworów z czarnego bzu, ale już teraz wzbogacona o odrobinę doświadczenia zmodyfikuję przepis i zanim zasypię owoce cukrem, to je rozgniotę, ponieważ sok który zrobiłam był bardzo słodki, a jagódki bzu, które rozgryzałam były w środku odrobinę kwaśne.

Po ugotowaniu soku, a właściwie syropu odsączę owoce i z nich zrobię dżem. Należy dodać do oddzielonych już od soku owoców jeszcze trochę cukru i przez trzy dni gotować, mieszając koniecznie drewnianą łyżką. Tak mówi ciocia, a jak pisałam już wcześniej ona ma doświadczenie.



Dodam jeszcze, że sok piłam ja, mama, moja ciocia, mój facet i małe dziecko i wszyscy czują się świetnie.

Trzymajcie się ciepło:)

02 września 2013

12. Olejek miętowy i lawendowy, własnoręcznie robiony.

Znalazłam w moim ogródku miętę. Cieszy mnie to niesamowicie, bo w poprzednich latach mieliśmy bardzo dużo mięty, a w tym okazało się, że nawet jednej nie ma. I wczoraj mój facet znalazł jeden dorodny krzaczek w zupełnie innym miejscu.



I teraz nie wiem jak ją wykorzystać. Zrobię na pewno odrobinę olejku miętowego na masaż. Wszyscy na zajęciach będą zazdrościć nam tak cudnie pachnącego olejku. A robi się go bardzo łatwo, zrobiłam już sobie olejek lawendowy. W internecie naczytałam się się dziesiątek przepisów i sposobów jak to robić, ostatecznie ja wybrałam swoją drogę.

3/4 słoiczka zasypałam SUSZONĄ lawendą a resztę wypełniłam olejem słonecznikowym (jest tani i świetnie się nadaje). Stawiam słoiczek w słonecznym miejscu, codziennie nim potrząsam i czasami odkręcam. Ale, to co jeszcze robię, to raz na dwa, trzy dni mocno podgrzewam zakręcony słoiczek w kąpieli wodnej. Wlewam do garnuszka wodę, stawiam w niej zakręcony słoiczek, doprowadzam do wrzenia i zostawiam w tej wodzie. Po miesiącu będzie gotowy do zlania.

Ten sposób jest połączeniem dwóch głównych metod, czyli na ciepło i na zimno.

Robiąc na zimno należy użyć suszonych kwiatów (inaczej olejek szybko zjełczeje) i po prostu odstawić na trzy miesiące, potrząsając codziennie i czasami odkręcając słoik. Po około miesiącu jest gotowy.

A metoda na gorąco wykorzystuje świeże kwiaty i polega na długotrwałym gotowaniu, a właściwie podgrzewaniu kwiatów w oleju. Trwa to kilka godzin.

Teraz muszę ususzyć miętę, bym mogła użyć jej do olejku.



Część pewnie też ususzę i będzie doskonałym dodatkiem do herbaty. Choć ukorzeniłam też w dwóch doniczkach po trzy gałązki, jak się przyjmą, to przez całą zimę będę miała świeżą miętę.

I mam kolejne do Was pytanie! Jaką nalewkę proponujecie mi zrobić z użyciem mięty?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...