30 sierpnia 2013

11. Napar z pokrzywy i skrzypu polnego- ciąg dalszy i poniedziałkowa zapowiedź

Na pytanie Inspiracjii odpowiadam: Tak, wsypuję sobie łyżeczkę (na filiżankę) mieszanki pokrzywy ze skrzypem, zalewam gorącą, ale niewrzącą wodą i przykrywam na pięć minut. Niestety, jeśli chodzi o smak, to szału nie ma, ale dodałam pół łyżeczki miodu i było spoko.

"Rewolucji" żadnych w żołądku nie miałam, czułam się zupełnie zwyczajnie. Zobaczymy jakie efekty przyniesie mi długotrwałe stosowanie.

Dzisiaj z notką wpadam tylko na chwilę. Po powrocie do domu muszę w końcu zająć się porządkiem. Wyciągnęłam już ze schowka zimowe i jesienne ubrania, czas je już wyprać i ułożyć w szafie zamiast tych letnich. Poza tym muszę umyć słoje po przetworach, które ostatnio przelewałam do butelek, bo też stoją już od tygodnia i czekają aż się nimi zajmę.

W weekend mnie tu nie będzie, te dwa dni są tylko moje. Ale już w poniedziałek wracam z niesamowitym przepisem i weekendowymi zdjęciami, a do tego czasu proszę o cierpliwość.

Wszystkim życzę udanego weekendu, trzymajcie się cieplutko i łapcie jeszcze słoneczko:)

29 sierpnia 2013

10. Napar z pokrzywy i skrzypu polnego

O dobroczynnych właściwościach skrzypu i pokrzywy mogłabym napisać cały elaborat, ale skupię się tylko na podstawach.

Skrzyp polny jest naturalnym źródłem flawonoidów (barwniki występujące w roślinach, chroniące je przed atakiem grzybów i owadów, ograniczają szkodliwy wpływ promieniowania uv i są naturalnymi przeciwutleniaczami), potasu i krzemu. A duża ilość krzemu gwarantuje sprawne funkcjonowanie tkanek występujących we włosach, skórze i paznokciach. Krzem też zapobiega odwapnianiu kośćca. Napar ze skrzypu stosuje się przy zapaleniu dróg moczowych, oddechowych, chorobach układu pokarmowego i w stanach pooperacyjnych. Stosowany także profilaktycznie w miażdżycy tętnic.

Należy jednak pamiętać, że przy wszystkich swoich dobroczynnych właściwościach skrzyp jest również źródłem ANTYWITAMINY B1 i przy długotrwałym stosowaniu może dojść do jej niedoboru, warto więc uzupełnić naszą dietę o rośliny strączkowe, mięso wieprzowe, pestki słonecznika, orzechy laskowe, chleb gracham i chleb razowy.

O pokrzywie napiszę tylko kilka słów. Ułatwia organizmowi oczyszczenie się z toksyn, wzmacnia odporność, oczyszcza zatoki i obniża poziom cukru we krwi. To naprawdę niewiele spośród wszystkich pozytywnych efektów jej stosowania.



Ususzyłam sobie ostatnio trochę skrzypu i trochę pokrzywy i testując ich rzeczywiste działanie będę codziennie piła jedną taką herbatkę. Jakich oczekuję efektów? Widocznych, czyli przede wszystkim ładniejsza cera i grubsze włosy.

A jeszcze jeśli chodzi o skrzyp, to z pewnością ususzę go więcej, do płukania włosów i ewentualnych kąpieli mojego szczura (kąpiel w skrzypie jest wskazana dla szczurków, którym tworzą się jakieś guzy, narośle, bąble i inne tego typu dziwactwa).

Do jutra:)

28 sierpnia 2013

09. Prosty i tani deser

Zapowiadałam dzisiaj najłatwiejszy deser na świecie i już mówię o co chodzi. Mój sposób na bardzo szybkie, bardzo pyszne i dość tanie lody, które wymyśliłam "na poczekaniu", chcąc zrobić przyjemność mojemu facetowi.

Zacznijmy od tego, że poprzedniego dnia robiło nam banany z bitą śmietaną, którą oczywiście sama ubijałam ze śmietanki 36%. Sporo mi jej zostało, więc w obawie przed tym, by nie opadła schowałam ją do zamrażalnika. W lodówce miałam też sos czekoladowy, a w ogródku czerwoną porzeczkę.

Przygotowałam sobie szklanki do kawy mrożonej. Na spód szklanek ułożyłam totalnie zamrożoną bitą śmietanę. Zerwałam z krzaczka około pół szklaneczki porzeczek i rozgniotłam je z cukrem. I to stanowiło kolejną warstwę, a na to polałam sos czekoladowy. Następnie znowu bita śmietana (dość gruba warstwa), znowu porzeczki, znowu sos i ostatnie warstwy to bita śmietana i sos czekoladowy pełniący już też funkcje dekoracji. Gotowe!

Banalnie prosty, ale naprawdę pyszny i daje wiele możliwości modyfikacji, można się z nim zabawić np. Polewając jedną z warstw likierem owocowym.

08. Magiczna moc Amolu

Tym razem nic o moich wyrobach, ale o ziołach. O pewnym specyfiku, który jest dobry na wszystko. W apteczce moich rodziców stał ponad 20 lat, gdy ja go odkryłam to zużyłam w jakieś dwa lata.

Amol można stosować zewnętrznie i wewnętrznie. Ja preferuję oczywiście do herbaty z miodem i cytryną. Fantastycznie łagodzi ból gardła a do tego cudnie pachnie. I wystarczy dosłownie kilka kropli amolu dodać do ciepłej herbaty by miała niesamowity smak i by zadziałał kojąco i leczniczo.

A ja zastanowiłam się nad składem tego leku i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że są to olejki z ziół i spirytus w odpowiednich proporcjach!

Mentol. Znieczula i zmniejsza podrażnienia oraz ułatwia oddychanie.
Olejek cytronelowy. Otrzymywany z tak zwanej melisy indyjskiej stosowany w leczeniu kaszlu i astmy.
Olejek goździkowy. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwbólowo, stosowany też w zaburzeniach trawienia.
Olejek cynamonowy. Stosowany w astenii (zmęczenie, wyczerpanie, osłabienie, chwiejność nastroju, zaburzenia snu) Polecany też w zaburzeniach gastrycznych, przy braku apetytu i niestrawności. Dzziała też przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybicze.
Olejek cytrynowy. Stymuluje odporność.
Olejek mięty pieprzowej. Stosowany w zaburzeniach trawienia i działa rozkurczowo na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego.
Olejek lawendowy. Uspokaja, ułatwia zasypianie i zwiększa odporność.

Więc żadnej chemii, sama natura, samo zdrowie. A jakie są Wasze doświadczenia z Amolem?

A wieczorem wrzucę krótką notkę o najszybszym deserze na świecie! Przetestowałam i polecam!

Trzymajcie się:)

27 sierpnia 2013

07. Imbirówka słodzona miodem

Zaprosiła mnie moja ciocia wczoraj na moment i ucięłyśmy sobie krótką pogawędkę o naszych wyrobach i planach. Marzy nam się nalewka z pigwy, ale o tym innym razem. Dostałam od ciotki trochę miodu (mój boże, jest tak pyszny, aż rozpływa się w ustach). I tak sobie myślałam, jak mogłabym go wykorzystać i wymyśliłam! Mój pomysł jest taki;

Korzeń imbiru średniej wielkości
150 ml spirytusu
150 ml wody
Miód do osłodzenia
ziarenko pieprzu

Ja robię nieduże ilości nalewek, więc zachęcam do modyfikowania moich propozycji według własnego uznania.

Najpierw zalewam korzeń imbiru pokrojony w plasterki spirytusem. Odstawiam na trzy tygodnie, codziennie potrząsając słoikiem. W wodzie rozpuszczam miód i kiedy już konsystencja będzie całkowicie jednolita dodaję wodę z miodem do spirytusu, który wcześniej przecedziłam tak, by nie było w nim farfocli. Na koniec, gdy mam już wódeczkę gotową w butelce dodaję ziarenko pieprzu, które sprawi, że będzie jeszcze bardziej grzała. W sam raz na rozgrzanie po zimowym spacerze i dla zdrowotności, profilaktycznie do wypicia wieczorkiem po kieliszeczku WAŻNE: Imbir nasączony spirytusem proponuję wykorzystać do herbaty!!!

Ja już czuję jesień, a tu taka piękna słoneczna pogoda. Niebo błękitne zupełnie. Dziś wykorzystam te ostatnie promienie i powygrzewam się troszkę na tarasie, pijąc zieloną herbatę. Tak, czuję, że tego właśnie pragnę.

Macie jakieś ciekawe, nietrudne przepisy na desery z serkiem mascarpone?

Słonecznego dnia wszystkim życzę:)

mój dzisiejszy widok z okna
mój dzisiejszy widok z okna

26 sierpnia 2013

06. Bursztynówka

Inspiracjo Moja! Jutro, jak tylko z pracy wrócę, 14.30 równiutko biegnę na pocztę z przygotowaną już dla Ciebie paczuszką. Przepraszam, ale dzisiaj strasznego lenia po leśnym spacerze dostałam.

Jeśli chodzi o bursztynówkę, to znalazłam dwie opcje. Jedna dobra i jedna niedobra (mam na myśli smak, a nie właściwości). Ja osobiście powiem, że wybieram opcję "niedobra".

Więc ta dobra robi się w taki sposób, że do słoja wsypujemy 20 dkg bursztynu. WAŻNE; w celu umycia bursztynowych kamyczków należy je wypłukać w letniej wodzie. Zalewamy bursztyn litrem czystej wódki 40% i do smaku dodajemy dwie łyżki cukru brązowego. I to jest ten przepis, z którego ja nie zamierzam korzystać, ale go zamieszczam, by dać wybór.

A teraz najłatwiejszy na świecie sposób jaki ja wykorzystam to buteleczka maleńka 200 ml. I teraz 1/4 buteleczki wypełnię bursztynem (jak wyżej, opłukanym w letniej wodzie) i do pełna zaleję spirytusem. I już. I będzie sobie stać tak przez około trzy tygodnie, może miesiąc a jak zacznie się grypowy sezon to codziennie do herbaty ciepłej rano będę trzy kropelki wlewać. I takie 200ml mam nadzieję, że mi na całą jesień i zimę wystarczy. Dodam jeszcze, że bursztynu nie będę wyciągać, tylko będzie sobie "leżakował".

Moja babcia ma dwudziestoletnią bursztynówkę, której ja nie miałam okazji smakować, ale podobno cuchnie już stęchlizną. A od cioci słyszałam, że długo stojąca bursztynówka smakuje pleśnią.

To tyle na dzisiaj. A naszła mnie straszna ochota na czosnek marynowany.

Mam nadzieję, że przeżyliście jakoś ten poniedziałek

Do jutra:)

05. Trochę o herbatkach zwalczających ból

Najpierw przedstawię sprawdzone przez siebie sposoby.

Przede wszystkim na 100% mogę powiedzieć, że w przypadku bólu żołądka , całkowicie niezastąpiona jest orzechówka. Kieliszeczek wypity duszkiem działa na mnie lepiej niż nie jedna tabletka.

I pisząc o uzdrawiających herbatkach nie da się ominąć napojów alkoholowych, ponieważ w przypadku bólu gardła i kaszlu polecam herbatkę z miodem, najlepiej od pszczelarza, z polskiej, wiejskiej pasieki a nie z marketu, z Chin od pszczół na antybiotykach hodowanych, i do tego naleweczka z sosny. Moją mamę męczył koszmarny kaszel, między innymi dlatego, że paliła i codziennie piła sobie łyżeczkę tej nalewki. Kaszel nie zniknął zupełnie, ale nie był już tak intensywny i duszący. Ja natomiast preferuję dolać ją do herbaty i tak jak pisałam dodać miodu.

Kiedy czuję, że łapie mnie przeziębienie, to na noc zamiast aspiryny, to robię sobie herbatę z miodem, cytryną i nalewką na jaką mam ochotę. Moja ciocia stosuje do tego głównie nalewkę z aronii, ja z sosenek lub wiśniówkę. Niesamowicie rozgrzewa i rano budzę się w naprawdę o wiele zdrowszym stanie.

Napar ze skrzypu polnego i pokrzywy wzmacnia włosy, skórę i paznokcie. Działa lepiej niż te wszystkie suplementy diety reklamowane w tv i nie zatruwa organizmu.

Tego jeszcze nie wypróbowałam, ale;

Na bóle miesiączkowe działają melisa, rumianek, kozłek lekarski, nagietek i dziurawiec.

Na ból głowy stosowana jest herbata z kory wierzby, którą można kupić w aptece, lub z liści rozmarynu, które są bardziej dostępne. WAŻNE; Nie należy pić herbaty z rozmarynu w czasie ciąży!

To tak bardzo ogólnie o pomocnych herbatkach, jeżeli ktoś ma konkretne, bardziej sprecyzowane pytania, to chętnie na wszystkie odpowiem.

A tu jeszcze kilka zdjęć z wczorajszego poranka.

Trzymajcie się cieplutko:)







25 sierpnia 2013

04. Szybka notka o degustacji.



Jeśli chodzi o moją obsesję lawendową, to dziś trochę odpuściłam. Kochankowi lody z syropem lawendowym nie przypadły do gustu. Dziś natomiast moja ciocia zaprosiła nas na degustację. Odwiedziły nas przy okazji inna ciocia z moją kuzynką, z którymi nie widziałam się parę dobrych lat.




Moja ciotka (ta która nas zaprosiła), również uwielbia eksperymentować z różnymi nalewkami. Więc piliśmy dzisiaj nalewkę mandarynkową, śliwkowo-winogronową (moja ulubiona!), z aronii, wieloowocową, jabłkową z jakimś dodatkiem i orzechówkę, a mój facet załapał się nawet na malinówkę. Wszystkie były słodziutkie i pyszne. Pite w uroczym towarzystwie, a może nawet ułatwi to spotkanie odnowienie kontaktu z nieco młodszą kuzynką...

Dzisiaj jest już dość późno, a ja muszę jutro przed szóstą wstać. Obiecuję natomiast, że jutro zamieszczę notkę dotyczącą herbatek kojących różnego rodzaju bóle. Specjalnie dla Truuskaawkii.

Dziś też zebrałam i zostawiłam do ususzenia skrzyp polny i pokrzywę, i już niedługo napiszę do czego mi one posłużą.

Dobrej nocy:)

24 sierpnia 2013

03. Słodki syrop lawendowy

Zarówno babcia jak i kochanek z herbatki zadowoleni, smakowała. Na wieczór przygotowałam jeszcze jedną atrakcję z lawendy. Syrop. Miałam niestety mało lawendy, bo już raz ścinałam w tym roku. Kilka fioletowych lawendek wrzuciłam do szklanki i dosypałam trzy łyżeczki cukru i to wszystko razem rozgniotłam i dolałam odrobinę wody. Następnie przecedziłam i wyszedł mi pyszny, gęściutki, słodki, lawendowy syrop. I tym właśnie syropem poleję lody jakie mojej drugiej połówce zaserwuję.



Cały dzień dzisiaj nam towarzyszy babcia, za moment do domku się zbierze. I wtedy dopiero wtedy, wystawimy sobie foteliki na ogródek, zrobimy kawę, lody i posiedzimy, może nawet obejrzymy zachód słońca...

Cieszcie się resztkami letniego słoneczka!

02. Herbatka lawendowo cytrynowa.

W moim leśnym świecie dziś szykuje się niemała uroczystość i to w pewnym sensie w plenerze. Rocznica. Niby dopiero druga, a dla mnie to jednak i tak wielki sukces.

Nieraz zastanawiam się jaka jest recepta na miłość, co powoduje, że ludzie są ze sobą po kilkadziesiąt lat i są szczęśliwi. Wiem jedno, bezcenna jest cierpliwość i opanowanie. Ile to razy miałam tyle przykrych słów na końcu języka, ale zawsze je powstrzymywałam. Staram się nie wykrzykiwać w kłótniach czegoś, czego nie chcę powiedzieć. Nie wiem, czy to najlepszy sposób, ale do tej pory działa.

A na dzisiaj naszła mnie ochota na herbatkę lawendowo-cytrynową. Nie podam dokładnego przepisu, ale powiem tak; herbata zielona (żadna ekspresowa w torebkach, tylko liściasta), odrobinę świeżej skórki z cytryny (mam tu na myśli tylko tą żółtą "skrobniętą" część) i suszona lawenda. Ja do mojej herbatki dodałam jej dość dużo, ale wiadomo, że każdy ma swój smak i sam ustala sobie proporcje.

Herbata okazała się być bardzo orzeźwiająca i pyszna. Teraz herbatką poczęstowałam babcię i mojego chłopca. O ich doznaniach napiszę dziś wieczorem lub jutro.

Miłego weekendu.

23 sierpnia 2013

01. Rozgrzewający syrop orzechówkowy

Na początek szybciutko napiszę, że właściwie, to nie z lasu tylko z jego bliskich okolic. Nie mam niestety jeszcze swojej chatki w lesie, mojej małej pustelni. Ale z okna mojej sypialni widać tylko wąską ulice a tuż za nią rozciąga się piękny, jeszcze zielony las. Dlaczego baba? Mimo moich zaledwie 21 lat lubię się czasami zabawić w taką leśną babkę, której stara chata pachnie suszonymi ziołami, która na każdą dolegliwość ma naturalny sposób. A wieczory zwłaszcza te jesienne lubię spędzać owinięta w koc przy kieliszeczku nalewki domowej roboty.

Sama się przygotowuję do tej zimy w taki właśnie "zielarski" sposób. I tym właśnie chcę się na tym blogu dzielić. Eksperymentuję z własnymi pomysłami i z tymi, które znajdę w internecie, lub książkach. Mam kilka specyfików, które już robię i kilka dopiero w planach. Wszystkim się w odpowiednim czasie podzielę.

Tytuł dzisiejszej notki to "rozgrzewający syrop orzechówkowy". Tak, ORZECHÓWKOWY.
Robiłam tego roku orzechówkę. Na mój własny użytek odrobinkę, pół litra tylko na ewentualne dolegliwości żołądkowe. Dodam jeszcze, że poza orzechami w słoiku znalazł się też imbir. Szkoda jednak było mi wyrzucić orzechy, wciąż tak mocno spirytusowe przecież, więc co dwa dni mniej więcej zasypuję te orzechy cukrem i syrop jaki się wytworzy zlewam do niedużej buteleczki. Na zimne jesienne i zimowe wieczory będzie idealny do ciepłej herbaty. WAŻNE: taki syrop należy dodawać do ciepłej, a nie gorącej herbaty, ponieważ wciąż jest w nim odrobina alkoholu, który w wysokiej temperaturze zwyczajnie wyparuje.

Na dzisiaj to tyle. Blog w pewnym sensie cały czas jest w budowie, więc jeszcze wiele zmian się tu pojawi. Ale na dzisiaj to tyle.

Trzymajcie się słonecznie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...