17 lipca 2018

Milion odsłon Tash i konkurs!



Dwa słowa o książce: jest spoko. 
milion odsłon tash

A tak na serio, to bardzo lekka pozycja, czyta się bardzo szybko. Nawet jeśli nie zainteresuje kogoś od pierwszych stron i nie będzie się jej czytać z zapartym tchem, to ostatecznie ciekawość i tak skłania do dokończenia jej.
Jeśli ktoś oczekuje przepisu na zdobycie sławy w internecie, to w tej książce go nie znajdzie. Jeśli ktoś szuka lekkiej książki, w sam raz na letnie popołudnia, do filiżanki herbaty o jak najbardziej polecam.
Dziecinne i niedojrzałe problemy głównej bohaterki absolutnie nie pozwalają się za bardzo przejmować i martwić, raczej wywołują uśmiech i myśl „Boże, czy ja w jej wieku też taka byłam?”. I żeby było jasne, chociaż bardzo się starałam to nie polubiłam Tash, gdybym poznała ją w prawdziwym życiu to bym jej unikała jak ognia. To baaaardzo irytująca osoba.
Nie lubię gromadzić książek, bo po prostu nie mam na to miejsca. Ta była prezentem, więc poprosiłam o zgodę na przekazanie jej dalej i to właśnie czynię. A do kogo trafi? Do autora najciekawszego komentarza. Konkurs odbywa się na INSTAGRAMIE, trwa do czwartku i jest bardzo prosty. Trzeba mi w komentarzu polecić coś ciekawego do czytania i krótko swój wybór uzasadnić.
Powodzenia!

16 lipca 2018

Żel aloesowy skin79



To chyba najtańszy dostępny w drogeriach żel aloesowy. Pachnie cudownie i jest cudowny, bez dwóch zdań!
Największe jego działanie, które zauważyłam na sobie? Świetnie goi najróżniejsze podrażnienia. Chciałam ostatnio mocno ograniczyć pielęgnacje twarzy, bo trochę mi zaczęła świrować i zamieniłam krem na aloes. Czyli używałam go na noc (bardzo grubą warstwę) i na dzień pod krem BB i co zauważyłam, to to, że rozdrapane krostki z linii żuchwy ( a trochę ich było) dosłownie zniknęły! Magia! 
żel aloesowy skin79

Minus jest taki, że po nałożeniu go na skórę zostaje taki lepki film, więc jeżeli ktoś jest na to mocno wyczulony to może nie być zadowolony.
I drugi minus to niewystarczające nawilżenie. Dlatego wróciłam do kremów nawilżających, ale pod i tak zawsze wchodzi aloes. 
żel aloesowy skin79

Nie lubię wpisów typu ulubieńcy, ale ten produkt, żel aloesowy skin79 jest zdecydowanie moim ulubionym kosmetykiem ostatnich miesięcy. Używam go też na mokre włosy. I tym sposobem zużyłam jedną całą tubkę, i drugiej mniej więcej połowę.
Jestem prawie pewna że do niego wrócę, ale najpierw chcę jeszcze wypróbować inne marki, może znajdę żel który będzie również nawilżający. 
żel aloesowy skin79

Wiem że znowu mnie długo nie było, ale wydaje mi się, że następnym wpisem jakoś to będę w stanie wynagrodzić, szykuję mały konkurs!
Miłego poniedziałkowego wieczoru!

19 czerwca 2018

BIO Hydrolat Bioline

hydrolat róża damasceńska
Unikam tego jak ognia, próbuję tego nie robić, ale... kupiłam kosmetyk bo miał piękne opakowanie!

I tym kosmetykiem był bio hydrolat BIOLINE z róży damasceńskiej.

Jakiś czas temu byłam w części Gdańska w której bywam naprawdę rzadko i wtedy odkryłam taką dziwną drogerię, której nazwy za cholerę sobie nie mogę przypomnieć. I tam też pierwszy raz spotkałam się z marką Bioline.

Dostępne były dwa hydrolaty, ten który wybrałam i z oczaru.

Nie jest to recenzja, bo używam go zbyt krótko, to co mogę powiedzieć na ten moment (po około dwóch tygodniach) to że bardzo brzydko pachnie. Po tym jak go użyłam mój narzeczony powiedział że śmierdzę bezdomnym. Ja po pierwszym użyciu, tak się złożyło, że było to przed snem, nie mogłam zasnąć, bo zapach tak mnie drażnił.

Poza pięknym flakonem zachęcił mnie do zakupu też atomizer. Wydawało się, że będzie tworzył bardzo lekką mgiełkę, a tak naprawdę, rozpylając z odległości około 15 cm na skórę opadały spore krople.

Jeśli chodzi o samo działanie, to z pewnością mnie nie podrażnił. Nie nadaje się jako esencja. Na ten moment uważam, że cudownie przygotowuje moją skórę na dalsze kroki jak serum lub krem. Nie wysusza, ale pewnie wynika to z tego, że zawsze nakładam coś jeszcze, jakiś krem właśnie. Ma też bardzo przystępną cenę.

Więc w tej chwili, ani nie polecam ani nie zniechęcam, ale muszę przyznać, że dalsze używanie i testowanie tego hydrolatu będzie dla mnie dużą przyjemnością!

17 czerwca 2018

Konjac



W końcu zdecydowałam się na gąbkę konjac. Tak w sumie zachęciła mnie do tego promocja w bioekodrogerii.
Bardzo trudno jest mi uwierzyć w „magiczne” właściwości tej gąbeczki. Mimo to jednak cały czas mnie kusiła. Wybrałam więc wersję mini, która w połączeniu z promocją kosztowała naprawdę grosze i pomyślałam, że jak mnie zachwyci, to kupię „pełną” wersję.
gąbka konjac
To znowu wpis w stylu pierwszego wrażenie ale jednak nie do końca.
Szukając na youtube informacji, już dawno temu dowiedziałam się, że np. do oczyszczania twarzy nie potrzeba żadnych detergentów, gąbka i woda wystarczą. Bardzo trudno było mi w to uwierzyć a le pomyślałam sobie, że może chociaż rano, kiedy nie mam na buzi makijażu ani żadnych olejów, może wtedy taki sposób się sprawdzi.
Po kilku dniach używania nie przekonałam się do tego. To znaczy nie czuję by moja twarz była oczyszczona jeżeli nie użyję mydła lub żelu. Nawet jeżeli najpierw zmyję makijaż płynem micelarnym, to potem sam konjac i woda nie są dla mnie wystarczające. Natomiast rano, za każdym razem dodaję odrobinę płynu micelarnego na gąbkę bo inaczej nie czuję się komfortowo.
konjac
Ale żeby nie było, że uważam, że kupiłam bubel! Ogromnym i pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że za każdym razem po użyciu gąbeczki skóra na twarzy jest odczuwalnie gładsza, jak po peelingu mechanicznym. Również zachowanie jej w czystości jest łatwiejsze niż się spodziewałam, łatwo jest „wyprać” z niej detergenty.
Używam jej z naprawdę dużą przyjemnością, nie tańczy, nie śpiewa, nóg mi nie depiluje, ale po tym krótkim czasie wydaje mi się, że robi mojej buzi dobrze.
A jak to będzie wyglądało w dłuższej perspektywie? Nie wiem, przekonam się i na pewno za jakieś trzy miesiące, gdy już ją zużyję to dam znać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...