16 września 2018

Sposób na regularne posty

Moja praca w ogromnym stopniu polega na pracy przy komputerze. Zdarza się, że zaczynam pracę o 7:00 a kończę o 21:00. Dlatego ostatnią rzeczą o jakiej myślę po powrocie do domu jest włączenie komputera i stworzenie posta.

Pamiętam że kiedyś, będąc na wsi próbowałam już prowadzenia bloga używając do tego tylko telefonu, ale nie byłam z takiego rozwiązania w pełni zadowolona. Nie będę się teraz nad tym rozwodzić i rozpisywać, raczej skupię się na tym by poprawić to co wtedy mi nie pasowało i znowu cieszyć się z pisania.


Dzisiaj pokuszę się tylko o wpis testowy, z trochę przypadkowym zdjęciem z wczorajszego wieczornego spaceru. Ale przy okazji też zaproszę na jutro, bo pojawi się konkretny, merytoryczny post.

Miłego niedzielnego popołudnia!

12 września 2018

Walczę z szufladkowaniem się


Moje ukochane "wiejskie" zdjęcie.

 Skończyły się wakacje, co zresztą chyba już zauważyłam w poprzednim wpisie. Skończyły się cudowne gorące dni i ciepłe wieczory. Do tej pory wydawało mi się, że wakacje w 2010 roku były najlepsze w moim „dorosłym” życiu, ale teraz, spadają na drugą pozycję.
Niestety w tym roku nie udało mi się spędzić nawet kilku dni na mojej ukochanej wsi bo „dorosłe sprawy” zawładnęły moim życiem. Teraz dopiero wiem, że powinnam bardzo mocno naładować akumulatory bo najbliższy czas będzie dla mnie czasem w stu procentach poświęconym pracy. Może dlatego też wracam tu. Oderwania od codzienności będę potrzebować bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Próbowałam z mojego bloga zrobić blog kosmetyczno-pielęgnacyjno-lifestylowy. Ogólnie spoko, ale czasami, gdy piszę jakich kosmetyków używam, denko, albo coś w tym stylu to myślę sobie „dziewczyno, ogarnij się, kogo interesuje jakie kosmetyki lubisz, a jakich nie”. Dlatego nie wiem w jakim kierunku idę, po prostu idę tam gdzie mnie niesie.
Równo rok temu, 12 września 2017 roku tu wróciłam po prawie czterech latach przerwy. Moje życie w ciągu tego roku wywróciło się do góry nogami sto razy. Dlatego to co na ten moment wiem na pewno, to to że nie chcę ograniczać się ramami i konkretną szufladką w stylu „to jest blog o kosmetykach” lub „tu będę pisać o ziołach”. Pisanie sprawia mi frajdę i tego się trzymam.
Dobranoc, albo może dzień dobry.

07 września 2018

Żołędziówka


kawa ekologiczna

Miałam takie plany na dzisiaj i tyle „dorosłych” rzeczy do zrobienia. A niestety, udało mi się załatwić zaledwie niewielką część z nich.
Czując już w powietrzu nadchodzącą jesień wstąpiłam dzisiaj do mojego ulubionego zielarskiego sklepu. Kupiłam trochę rzeczy na odporność, a przy okazji zdecydowałam się też na kawę z żołędzi. Piję ostatnio strasznie dużo kawy i nie wiem co sobie myślałam kupując tą żołędziową. To znaczy wiem co, myślałam, że zamienię czarną kawę na coś zdrowszego, ale… Ale te cholerne żołędzie są takie niedobre! Nawet jak dodałam odrobinę miodu, to wciąż ich smak był paskudny i z pewnością nie zastąpi mi to kawy. Ona nawet nie ma takich cudownych właściwości, żeby warto było się z nią męczyć.
Nie chcę nikogo zniechęcać, bo wiadomo, mi nie smakuje, ale może dla kogoś będzie pyszna. Ale tylko lojalnie ostrzegam.
Takie piękne było to lato i z jednej strony przykro mi bardzo, że już się kończy, ale myślę też już o tych wieczorach, gdy jestem otulona kocem i piję gorącą herbatę, albo piję grzane piwo.  Chłodne, coraz dłuższe wieczory inspirują do odkrywania nowych lektur. Jest pięknie.
Spokojnego popołudnia, a właściwie wieczoru, bo tak się guzdrałam z tym wpisem.

23 lipca 2018

Kaffe Perro Negro



Razem z K. wybraliśmy się wczoraj na spacer po mieście. Z okazji upału, który odbierał chęć do szlajania się chcieliśmy znaleźć jakąś miłą miejscówkę, żeby usiąść i posiedzieć, tak na spokojnie. I tu zaczęły się schody. Ja chciałam kawę i ciastko, K. chciał piwo. Jak już znaleźliśmy takie miejsce, to kanapy były niewygodne. Jak jakimś cudem było piwo, ciasto i wygodne kanapy to za duszno było. I tak krążyliśmy przez pół Gdańska. Aż w końcu trochę zrezygnowani znaleźliśmy cudowną kawiarenkę ( z piwem) Kaffe Perro Negro!
kaffe perro negro

Ceny bardzo umiarkowane. Filiżanka zwykłej czarnej lub białej kawy 6 zł. Piwo od dychy w górę. Ciasto koło 10 zł. 
kawiarnia perro negro

Muzyka! Jaka tam leciała piękna muzyka! Francuskie czasem melancholijne, czasem trochę żywsze kawałki, ogólnie wprowadzające bardzo relaksujący klimat.
Niezwykle schludne, i zadbane wnętrze. Zgodziliśmy się z K. że toaleta w Kaffe Perro Negro jest absolutnie najczystrzą ze wszystkich publicznych toalet ever! 
perro negro
lojalnie uprzedzam, że choć ten fotel jest nieziemsko wygodny to lubi wyrywać włosy

A skoro już jestem przy „naj” to z naprawdę czystym sumieniem, z pełnym przekonaniem, biorąc całkowitą odpowiedzialność za to co piszę, nigdzie nie piłam smaczniejszej kawy niż w Perro Negro!
A Pani która nas obsługiwała była bardzo miła i czułam, że naprawdę się nami „zaopiekowała”.
Zdjęcia są jakości średniej, bo na początku nie planowałam robić tego wpisu, ale ta kawiarenka naprawdę zasługuje na to żeby o niej napisać.
piwo i ciasto

Zainteresowanych odsyłam do strony na fejsie (choć chyba nie jest najczęściej aktualizowana) i szczerze zachęcam, żeby się tam wybrać!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...