16 października 2017

Matko i córko!

Matko i córko Gdańsk


To ostatnio moja ulubiona kawiarnia w Gdańsku. Bardzo blisko centrum, przez co w sezonie mogą odstraszać tłumy przewijające się przez ulicę Świętego Ducha, ale poza sezonem, teraz to naprawdę spokojne i odprężające miejsce.



Jeśli chodzi o mnie (sknerę jakich mało) to niezwykle cieszą mnie happy hours. 
Matko i córko Gdańsk
 
Serwowana tam kawa pobudza mnie jak chyba żadna inna, do tego jest naprawdę smaczna! 
Matko i córko Gdańsk
 
Bardzo pozytywne i przytulne wnętrze, nie ma się nawet co rozpisywać nad wystrojem, bo w tym miejscu jest po prostu przyjemnie. I do tego jest całkiem spory wybór gier planszowych! My z K. zawsze sięgamy po Scrabble ale naprawdę jest z czego wybierać.
Matko i córko Gdańsk

Matko i córko Gdańsk

I wisienka na torcie, czyli: przemiła obsługa. Do tej pory z K. zawsze mieliśmy to szczęście, że obsługiwała nas ta sama urocza , sympatyczna dziewczyna.
Matko i córko Gdańsk

Reasumując, jeżeli będziecie mieć okazję, to naprawdę polecam zajrzeć do Matko i córko, my z pewnością tam jeszcze wrócimy!
Matko i córko Gdańsk

Matko i córko Gdańsk 




14 października 2017

Denko #1

Od kiedy wróciłam do pisania bloga zaczęłam przygotowywać się też do denka. Używam raczej mało produktów, ale też jest tak, że mam w tym samym czasie otwartych po kilka produktów z tej samej kategorii i używam ich rotacyjnie.
Moje denka będą ogromnie ubogie, zwłaszcza w porównaniu do tych spotykanych na większości blogów. Kiedy uzbiera mi się wystarczająco dużo kosmetycznych wyrzutków, wtedy będę przygotowywać wpisy o nich, bez jakiejś planowanej regularności. Więc nie będą to produkty, które otworzyłam w tym samym czasie i zużyłam od ostatniego denka (to tak na przyszłość, bo to jest mój pierwszy wpis tego typu). Żeby się nie rozpisywać, przejdę do rzeczy.
Kokosowe ( i zwykłe ale zgubiłam opakowanie) masełko Nivea. Pisałam o nich tutaj, uwielbiam je i póki co nie znalazłam nic lepszego.
kokosowe masełko do ust nivea
Pudełeczko jest mega brudne, ale to dlatego że nosiłam je ze sobą absolutnie wszędzie i zawsze.

Pianka Biały Jeleń, o niej też pisałam tutaj.
Ta odżywka ( opisana sto lat temu tutaj) trafia już do denka prawdopodobnie dzisiaj ostatni raz pomaluję nią paznokcie dlatego że jest już mocno gęsta, a potem trafi do kosza. Ogólnie używam jej już koło trzech lat, w tym czasie zużyłam kilkanaście buteleczek i wciąż kocham ją tak samo.
Krem Ziaja bio aloes nieperfumowany. Używałam go dość długo. Ma lekką konsystencje i dlatego fantastycznie nadaje się do tego żeby dodać do niego serum olejowe lub jakiś olejek. Fajny pod makijaż, nadaje się pod minerały. Mnie nie podrażnił ale cudów też nie robił. Nie przypominam sobie żeby pachniał intensywnie. Niezły krem za super małą kasę. 
ziaja bio aloes nieperfumowany
 
Na koniec tonik siarkowy antytrądzikowy Barwa. Mocno wysuszający przy częstym używaniu, zwłaszcza jeżeli po nim używałam kremu z tej samej serii. Od kiedy zaczęłam stosować oleje do twarzy mogłam już używać tego toniku rano i wieczorem. Bardzo mocno pachnie cytrusami. Mi mocne zapachy nie przeszkadzają, ale ten jest naprawdę strasznie intensywny. Do bardzo wrażliwej i suchej skóry nie polecam, po użyciu polecam coś mocno nawilżającego wtedy się sprawdza i to nawet całkiem nieźle. 
  
I teraz najsmutniejsza strona tego denka. Pisałam o tym już kilka razy, staram się przerzucić na kosmetyki bardziej naturalne, chcę bardziej świadomie dokonywać wyborów. Co w tym smutnego? Nie wiem jaki tonik i krem kupić! I nie wiem ile potrwa zanim się na jakiś zdecyduję.
Tym smutnym akcentem kończę moje pierwsze denko!


11 października 2017

Musiałam skrócić włosy

krótkie włosy do podłużnej, szczupłej twarzy 
Nie, jeszcze nie popadłam w samozachwyt, nawet jeżeli tak może się wydawać patrząc na ilość moich zdjęć w tym wpisie.
Po prostu musiałam odwiedzić fryzjera (nie lubię tego straaaasznie) i niestety musiałam skrócić moje włosy o kilka centymetrów.
Były w całkiem niezłym stanie, uporałam się z rozdwajającymi końcówkami i łamaniem się włosów. Ale niestety jesienne wypadanie mnie dobijało. Domyślam się, że pewnie są inne, mniej drastyczne sposoby na wypadanie ale po pierwsze: moje włosy gdy dorosną do pewnej długości to po prostu wypadają i obcięcie ich to jedyny sposób. A po drugie: miałam dosyć długich włosów na ubraniach, pościeli i wszędzie. 
 
Dodam jeszcze że, że to raczej nie kwestia diety, bo wydaje mi się że jest w miarę ok.
Obiecałam sobie, że to była moja ostatnia próba zapuszczania i myślałam, że pogodziłam się z tym że moje włosy chcą być krótkie, ale już tęsknię za „anansem” na czubku głowy.
krótkie włosy do podłużnej twarzy
One były naprawdę sporo dłuższe:(
Dziewczyny! Pytanie do Was, jakie są Wasze sprawdzone sposoby na wypadanie włosów? Może polecacie jakieś wcierki? Albo tonik do skóry głowy?

09 października 2017

Nie byłabym sobą gdybym...

nie napisała jak bardzo uwielbiam jesień! Chociaż podobno przynosi zimne stopy, zasmarkany nos i depresję, to dla mnie wciąż jest to najpiękniejsza i najcudowniejsza pora roku!
Za co uwielbiam jesień

grube jesienne skarpety 

Nie ma nawet dla mnie znaczenia, że pada deszcz, wiatr pizga jak szalony, i jest coraz zimniej. Jesień ma swoje prawa, między innymi to, że pada i robi się już zimno.
 Ale mogę też już chodzić w grubych skarpetach, a nawet w rajstopach lub getrach pod spodniami. Tak, jestem takim zmarźlakiem, że uwielbiam pod spodniami nosić rajstopy lub getry. Można też bez wyrzutów sumienia przez pół dnia siedzieć pod kocem albo w szlafroku. I jest to pora gdy gorąca herbata smakuje jeszcze lepiej.
jesienna herbata

Tak więc z tymi pozytywnymi myślami Was zostawiam i pytam, za co Wy najbardziej kochacie jesień?

07 października 2017

Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy Biały Jeleń

Jak pisałam wcześniej, nie lubię pisać „recenzji” kosmetyków. Ale jakiś czas temu skończyłam używać właśnie piankę z Białego Jelenia i myślę, że warto żebym napisała o niej kilka słów.
Zacznę od opakowania, jest estetyczne, proste i nie rzuca się w oczy. Minusem (i to sporym) było to, że pompka nie zawsze tworzyła pianę, czasem po prostu wypluwała płyn i można było też go użyć, spienił się ładnie na twarzy, ale jednak po to kupuję pianką, by była pianką.
hipoalergiczna pianka do mycia twarzy biały jeleń
 
Obietnice producenta:
hipoalergiczna pianka do mycia twarzy biały jeleń

Plusem na pewno była wydajność. Używałam tej pianki ponad rok. Ale wynika to z tego, że nie nadawała się żeby myć nią buzię rano i wieczorem. Za bardzo mnie wysuszała gdy tak często jej używałam, dlatego najczęściej zmywałam nią wieczorem makijaż (wtedy nawet jeszcze nie śniłam o dwuetapowym oczyszczaniu twarzy).
Niemiłosiernie drażniła moje oczy. Musiałam naprawdę uważać, bo na wystarczyła odrobina żeby oczy naprawdę bardzo mocno piekły. 

hipoalergiczna pianka do mycia twarzy biały jeleń
 
Dobrze oczyszczała, to fakt, kiedy używałam toniku potem to wacik zawsze był czyściutki. Jak pisałam wcześniej, przy częstym stosowaniu wysuszała, a bez względu na to jak często (albo rzadko) jej używała to zawsze powodowała nieprzyjemne ściągnięcie. 
hipoalergiczna pianka do mycia twarzy biały jeleń
Konsystencja wydaje się być rzadka ale na twarzy staje się bardzo puszysta i naprawdę świetnie się pieni.
 
Podsumowując. Wydaje mi się, że na pewno nie jest to produkt dla cery suchej, odwodnionej lub wrażliwej, skłonnej do podrażnień. Nie próbowałam nią zmywać żadnego balsamu myjącego ale myślę że spokojnie by sobie poradziła ponieważ zmywałam nią tłuste kremy, olej sezamowy i makijaż noszony cały dzień.. Czy skuszę się jeszcze raz i kupię kolejne opakowanie? Zdecydowanie nie. Nie uważam, że jest to zły produkt, ale dla mnie na pewno zbyt silny, a mi jest bardzo łatwo wysuszyć buzię.
Poza tym dzisiaj i jutro w Gdańsku odbywają się targi Uroda i niestety dzisiaj nie udało mi się wybrać, ale jutro zdecydowanie zamierzam obadać co tam słychać!

06 października 2017

Nivea Raspberry Rose caring Lip Butter

Wśród kosmetyków drogeryjnych są takie produkty, których (wydaje mi się) nie jestem w stanie zastąpić niczym. I takim produktem na pewno są masełka do ust Nivea. To naprawdę jeden z niewielu kosmetyków, który dosłownie wylizuję do samego końca. 
Nivea Raspberry Rose caring Lip Butter
  
Moje usta są niezwykle wybredne i wrażliwe, mało jest produktów, które naprawdę na nie pozytywnie działają. Chociaż muszę też dodać, że nie używałam jeszcze masła kakaowego, co do którego też mam spore oczekiwania.
Ale na ten moment postawiłam znowu na Nivea. To już chyba czwarte albo piąte opakowanie.
Nie interesuje mnie co obiecuje producent, interesuje mnie co dobrego dzieje się z moimi ustami dzięki tym perełkom!
Przede wszystkim te masełka są naprawdę gęste, nie wchłaniają się natychmiast, tylko zostają na ustach i nawilżają, natłuszczają i przede wszystkim łagodzą jeżeli już się zdarzy się że usta są spękane. A niestety z pękającymi ustami mam problem zawsze i jak dotąd tylko Nivea właśnie pomaga też na dłuższą metę, a nie tylko doraźnie.
Nivea Raspberry Rose caring Lip Butter

I absolutnie nie przeszkadza mi taka forma, czyli aplikacja palcem, dla mnie to zaleta. Zawsze noszę przy sobie płyn do odkażania dłoni, więc nie obawiam się, że dotknę ust brudnym palcem. A poza tym to pozwala nałożyć, na przykład na noc, grubszą warstwę. 
Nivea Raspberry Rose caring Lip Butter
 
Do tej pory miałam po prostu Nivea, bez żadnego dodatkowego zapachu (i ten uważam że jest najlepszy). Kokosowy, który jest kokosowy tylko chwilę po nałożeniu na usta i on też jest dość gęsty i twardy. I dzisiaj kupiłam malinowy i to masełko ma zdecydowanie najdelikatniejszą konsystencję, obawiam się że nie będzie zostawiało takiej tłustej, chroniącej warstwy, ale to się okaże. Malinowe pachnie bardzo łagodnie i cukierkowo, szczerze mówiąc pachnie sztuczną maliną. Jak poużywam dłużej to dam znać co myślę.
A jeśli chodzi o kolor to nawet ten malinowy na ustach staje się bezbarwny.

04 października 2017

Pomidor ze śmietaną

jajko z pomidorem i majonezem I z cebulą i z majonezem i z jajkiem. I na tym mogłabym dzisiejszy wpis skończyć. Ale dodam jeszcze że uwielbiam to, jakkolwiek to się nie nazywa. Można się tym naprawdę fajnie najeść, zwłaszcza jak jest trochę więcej jajka. I świetnie mi się sprawdza kiedy mam ochotę na chipsy (chociaż przestałam je jeść to czasem nadal za nimi tęsknię) bo wtedy dodaję sobie więcej cebuli i zaspokajam swoją chęć na taki wyrazisty smak. 
pomidor ze śmietaną

Jeżeli macie dostęp do śmietany Aro to polecam ją na 100%. Ja mieszkając w Gdańsku nigdzie nie mogę jej znaleźć i doszło do tego że ostatnio przez całą Polskę wiozłam ze sobą wiadereczko śmietany. 
śmietana aro

Właśnie jeśli chodzi o przyprawy to ja dodaję tylko sól, ale myślę że spokojnie jakieś zioła można dodać, o! Świeżą bazylię na przykład. Marny to przepis i niezbyt odkrywcze danie, ale chciałam się po prostu podzielić tym co lubię najbardziej!
 

02 października 2017

Herbata na przeziębienie

Tak to już niestety jest że co roku i mnie to spotyka. Choćbym się nie wiem jak broniła, to chociaż małe przeziębienie ale muszę przejść. Najczęściej na wiosnę, a w tym roku mam psikusa bo chorowałam wiosną i teraz też mnie jakieś dziadostwo bierze. Dałam ciała i totalnie zlekceważyłam pierwsze, niewinne objawy i przez to teraz się bujam już z naprawdę niezłym przeziębieniem. 
 
I jeśli chodzi o moje sposoby to pierwszej kolejności zawsze sięgam po herbatkę. Przygotowanie jej nie jest żadną filozofią. Najpierw oczywiście herbata, koniecznie czarna i niezbyt mocna. Studzę ją odrobinę, dodaję kilka plasterków imbiru (tym razem musiałam obyć się bez) , sok z cytryny, miód i koniecznie amol. A korzystając z tego że mam akurat w domu świeże (może odrobinę zwiędnięte ale nie przeszkadza mi to) listki mięty pieprzowej to również kilka dodam. Podobno mięta posiada działanie łagodzące na ból gardła.
Na bolące gardło herbata z amolem jest najlepsza ever! Jak ktoś ma ochotę to na luzie do takiej rozgrzewającej herbatki na przeziębienie może sobie dodać też odrobinę nalewki. I bardzo polecam nalewkę z pędów sosny, przeciwdziała kaszlowi. Nalewka malinowa działa na przykład przeciwgorączkowo. Ale ja nie mam ochoty na żadną z nalewek które posiadam, więc trzymam się wersji w której jedyny alkohol to amol.
Gdybym takie specyfiki piła od razu gdy tylko poczułam że coś się dzieje to dziś pewnie byłoby ok.
Zaczyna się cudowny tydzień, więc życzę Wam wszystkiego dobrego i byle do piątku!

29 września 2017

Uwielbiam cieliste, delikatne kolory na paznokciach

Rimmel London 60 seconds Super Shine 498 RAIN RAIN GO AWAYOd wielu już lat maluję paznokcie i bardzo nie lubię sytuacji gdy są "gołe". Ale wyrosłam już też z czerni. Kiedy byłam młodsza i nosiłam trampki w czaszki to w szafce miałam tylko czarny lakier. Teraz zdecydowanie preferuję kolory bardziej stonowane. Chociaż przyznaję że czasami mam ochotę na jakiś neon.








Ale moje ostatnie odkrycie, najpiękniejszy kolor jaki w ogóle kiedykolwiek znalazłam to Rimmel London 60 seconds Super Shine i uwaga, bo nazwa koloru mnie powala: 498 RAIN RAIN GO AWAY. Chociaż jak próbowałam komuś wyjaśnić jak wygląda to opisałam go jako „ ciepły koc w zimowy wieczór, przy kominku z lampką czerwonego wina”.

Rimmel London 60 seconds Super Shine 498 RAIN RAIN GO AWAY

Nadal pod każdy lakier używam odżywki o której pisałam tu, wymiennie z jej siostrą 8 w 1.
Nie lubię chyba pisać „recenzji” kosmetyków, a już na pewno nie w takiej formie jak robi to w tej chwili większość bloggerek, ale mimo to chcę o tym lakierze napisać dwa słowa.
Rimmel London 60 seconds Super Shine 498 RAIN RAIN GO AWAY

Poza cudnym kolorem znalazłam też kilka innych zalet. Po pierwsze, na upartego jedna warstwa wystarczy. To kwestia konsystencji (dość gęstej) ale też naprawdę fajnego pędzelka, jest szeroki (ale bez przesady) i ma dużo włosów i to naprawdę ułatwia malowanie. Ze mną jest niestety tak, że jak bym się nie starała, to przy malowaniu zawsze mam palce do połowy też umalowane, więc kolejna zaleta jest taka, że jak wieczorem zrobię manicure a rano się wykąpię lub nawet tylko głowę umyję, to wystarczy to by potem bez problemu doczyścić palce. I kolejna rzecz jest taka że Rimmel 60 seconds naprawdę szybko schnie, może nie w 60 sekund, ale i tak szybko.
Rimmel London 60 seconds Super Shine 498 RAIN RAIN GO AWAY

Rozpisałam się, a chciałam tylko napisać że to naprawdę spoko lakier.Chociaż zauważyłam, że czasem w sztucznym świetle wpada trochę w siny, śliwkowy fiolet. 

Jeśli chodzi o zdjęcia, to dzisiaj nie są najlepszej jakości ale w telefonie którego używam ciężko jest ustawić i zachować ostrość.

27 września 2017

Leniwa środa

To był dla mnie wyjątkowo leniwy dzień. Wstałam rano i od początku wiedziałam, że prawie cały dzień mam tylko i wyłącznie dla siebie. Nie zaprzątałam sobie głowy bzdetami, dokończyłam oglądać mój serial, zadbałam trochę o włosy (a ostatnio jakoś nie po drodze mi z pielęgnacją włosów). Więc cały ten dzień wykorzystałam naprawdę tylko na siebie.

A takie są moje plany na wieczór:

Katarzyna Bonda
Jak widać, wieczór też zapowiada się dość leniwie.

25 września 2017

Prezent dla faceta

Niedawno stanęłam przed ogromnym wyzwaniem. Jaki wybrać prezent dla faceta który twierdzi że nic nie potrzebuje bo wszystko ma? Niestety, ale tak jest z moim facetem, że (jak twierdzi) ma wszystko a niepraktycznych prezentów nie chce.

Więc postanowiłam bardzo odważnie, wbrew przesądom kupić mojemu K. zegarek. Oboje lubimy zegarki na skórzanych paskach, więc nie miałam wątpliwości, wiedziałam że będzie zadowolony.

zegarek na prezent dla faceta

I tak naprawdę myślę, że z czystym sumieniem mogę poradzić osobom, które też czasem kupują prezenty takim trudnym osobom jak mój K. że zegarek to świetny pomysł. I nie zawsze musi się taki wybór wiązać z ogromnym kosztem, albo dylematem "niska cena czy dobra jakość", bo poświęcając odrobinę czasu można w internecie znaleźć prawdziwe perełki.

zegarek na prezent dla narzeczonego

I ze swojej strony mogę polecić SWISS ponieważ mają bardzo duży wybór zegarków bardzo dobrej jakości i w cenach na każdą kieszeń. I chociaż ja tym razem zdecydowałam się na zakup w innym sklepie, to nie mam wątpliwości, że nieraz jeszcze ze SWISS skorzystam.

23 września 2017

Przepis na pyszny i łatwy jabłecznik

Choć jestem już w drodze do do domu to jeszcze pojawiam się z bardzo klimatycznym postem.

pyszny i prosty jabłecznik
 
Przedstawiam Wam przepis na naprawdę pyszny jabłecznik! Przyznam się bez bicia, że ja tu byłam tylko asystentem przy robieniu tych pyszności.

Zacznijmy od tego, że potrzebny jest kilogram jabłek, bardziej lub mniej słodkich, jakie lubimy najbardziej. I należy te jabłuszka obrać, wyciąć pestki, i takie pokrojone na czwórki ugotować. Taką paćkę trzeba zostawić do ostygnięcia a w tym czasie można już zrobić ciasto.

gotowane jabłka na jabłecznik
My dodałyśmy do jabłek kilka rodzynek

Do ciasta potrzebne są:




400 g mąki
200 g cukru pudru
1 margaryna
5 jaj
1 cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 budyń waniliowy (jeżeli jest niesłodzony to jeszcze 150 g cukru)





Należy wsypać mąkę do miski, do niej cukier puder, proszek do pieczenia i cukier waniliowy (dla ułatwienia dodam, że mieszamy ze sobą wszystkie sypkie składniki).

sypkie składniki jabłecznika

Do miski z sypkimi składnikami dodać margarynę i posiekać.

siekanie margaryny z sypkimi składnikami

Kiedy margaryna będzie już mocno rozdrobniona trzeba dodać 5 żółtek i zagniatać ciasto tak długo aż będzie odchodzić od palców. Jeśli jest zbyt rzadkie to zawsze można dodać odrobinę mąki.

oddzielanie białek od żółtek
zagniatanie ciasta

Białka, które zostały ubijamy na sztywną pianę, dodajemy budyń i jeszcze odrobinę ubijamy.


Gotowe ciasto trzeba podzielić na dwie części, jedną z nich (sporo mniejszą) wkładamy do zamrażarki, żeby posypać na jabłka. Większą część dzielimy na kawałki i wykładamy nim blachę, którą wcześniej trzeba posmarować masłem i obsypać mąką.


smarowanie blachy masłem
Blacha musi być bardzo dokładnie wysmarowana, bardziej niż na zdjęciu. Łącznie z bokami i obsypana mąką
wykładanie blachy ciastem
wykładanie gotowanych jabłek na ciasto

Na wyłożoną ciastem blachę wylewamy jabłka, na jabłka ścieramy odłożony do zamrażarki kawałek ciasta, a na to wylewamy pianę.


Ciasto należy wstawić do rozgrzanego piekarnika i przez pierwsze 10 minut piec w temperaturze 200 stopni, a następnie około 45 minut w 170 stopniach.

I gotowe! Oczywiście nie jeść póki gorące, a ja osobiście polecam ze śmietaną.

Kilka trików:

Jeżeli jabłka są zbyt rzadkie można dodać odrobinę bułki tartej;
Jeżeli jabłka są mało soczyste i do tego mocno odsączone można dodać łyżkę masła;
Jeżeli chcemy by ciasto było jeszcze bardziej kruche można dać tylko pół kostki margaryny i pół smalcu.

Dziękuję bardzo za uwagę i życzę smacznego!


21 września 2017

Moja miłość do legginsów

Szybki, ponadprogramowy wpis, ale byłyśmy dzisiaj na zakupach i chciałam przy okazji napisać o mojej szczerej i najprawdziwszej miłości do legginsów.

Ostatnio trochę przytyłam (w bardzo świadomy i kontrolowany sposób) i dlatego wszystkie moje spodnie zrobiły się na mnie za małe. Ponieważ mam w planach nabrać jeszcze kilka kilogramów, to nie chcę kupować spodni "na chwilę", że jak przytyję nawet o ten jeden rozmiar, to już będą źle leżały. Więc dla wygody przerzuciłam się na legginsy i... I się zakochałam.

czarne legginsy
Akurat te legginsy u góry są całkiem gładkie i zwyczajne, ale mają taki piękny dół
Nadal jestem bardzo szczupła, i wciąż wydaje mi się, że mam za chude do legginsów nogi, ale tak je lubię, że z jeansów to mi zostały chyba dwie pary a i tak prawie wcale w nich nie chodzę.

legginsy moro
Uwielbiam wzór moro!



Poza tym dziś kupiłam też jedną parę spodni na siłownię. I o siłowni na pewno zrobię odrębny wpis. Ale muszę się ze wstydem przyznać, że nie byłam już na niej miesiąc albo i dłużej. Ale ponieważ w sobotę wrócę z całkowicie naładowanymi bateriami, to od poniedziałku (w sobotę napiszę dlaczego od poniedziałku a nie od niedzieli) poginam na siłownię.

legginsy nike na siłownię
Jeżeli będą tak wygodne jak są pstrokate to będę jeszcze bardziej zadowolona

Pewnie nie jestem pierwszą, która okryła legginsy i z pewnością też nie wyglądam w nich jak super modelka, ale je uwielbiam, są super wygodne i polecam je naprawdę wszystkim dziewczynom i zwyczajnie chciałam się tym z Wami podzielić.

legginsy moro

A teraz wracam do tego monotonnego, nostalgicznego, wiejskiego porządku
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...